Kiedy podświadomość pozostawiona zostaje przez chwilę samej sobie, zaczyna całkiem po prostu snuć jakiś… — Lars Gustafsson
Kiedy podświadomość pozostawiona zostaje przez chwilę samej sobie, zaczyna całkiem po prostu snuć jakiś wątek. Stwarza sobie identyczność, dostosowuje się do otoczenia, produkuje chętnie nowe formy do wypełnienia nagłej pustki, która powstaje, gdy zapominamy o dniu powszednim.
Wydaje się, że podświadomość niczego nie boi się tak bardzo jak poczucia, że się w ogóle nie istnieje.
s. 35Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
We wszystkich sytuacjach, z wyjątkiem tych najbardziej codziennych, najbardziej neutralnych, istnieje nacisk na to, jak mamy się zachowywać, jak mamy się czuć. I gdy przyjrzeć się temu nieco bliżej, nierzadko odkrywa się, że to powieści, filmy i sztuki teatralne, które się kiedyś czytało albo oglądało, przepisują nam te role.
Gdy w rzeczywistości stajemy w obliczu niezwykłych sytuacji (…), przede wszystkim czepiamy się tych powieściowych szablonów uczuciowych.
Nie dają nam one zbytniego oparcia. Pozostawiają nas jeszcze samotniejszymi niż przedtem, i spadamy znowu w otchłań rzeczywistości.
s. 62
W świecie, gdzie symbol cały czas pokrywa się z rzeczą i nigdy nie może być zastąpiony kilkoma małymi śmiesznymi dźwiękami albo dziwaczną serią drobnych znaków na papierze, znaków, które ściśle rzecz biorąc nie mają nic wspólnego z jakimiś innymi rzeczami, inaczej jak tylko w naszych kruchych i przypadkowych społecznych konwencjach, zbiegają się naturalnie prawda i sens, kłamstwo i nonsens.
Jedyna namiastka kłamstwa, która istnieje w takim świecie, polega naturalnie na mówieniu tak niewyraźnie, tak nonsensownie, by nie można było zostać zrozumianym.
Normalne rozmowy, paplanina polegają na tej planecie na tym, że mieszkańcy jej z przyniesionych z sobą skórzanych woreczków wyjmują różne bardzo małe przedmioty, szklane kulki, małe, różnokolorowe kamienie, pięknie polerowane małe patyczki i żwawo wymieniają je między sobą.
s. 104
A gdyby tak słowo „ja” było właściwie słowem zupełnie pozbawionym znaczenia. Słowo „ja” używa się przecież w codziennym znaczeniu w dokładnie taki sam sposób jak słowa „tutaj” i „teraz”. Wszyscy ludzie mają prawo nazywać siebie „ja”, a równocześnie tylko jeden człowiek ma za każdym razem prawo do tego, mianowicie ten, który właśnie mówi.
Nikt nie wmawia sobie, że „tutaj” albo „tam” znaczy coś specjalnego, oznacza, że coś się za tym określeniem kryje. Dlaczego więc mamy sobie wyobrażać, że mamy „ja”.
s. 52

