Nie bacząc na zmiany, jakie to może poczynić we wzorcach ludzkiego życia, wprowadza się bezustannie nowe… — Kurt Vonnegut
Nie bacząc na zmiany, jakie to może poczynić we wzorcach ludzkiego życia, wprowadza się bezustannie nowe maszyny, nowe formy organizacyjne i nowe metody zwiększania wydajności. Czynienie tego bez troski o zmiany, jakie to może spowodować we wzorcach życia ludzkiego, jest bezprawiem.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Nie można kazać ludziom zdobywać bunkrów na trzeźwo – stwierdził Finnerty.
– I nie można im kazać przestać, gdy są pijani – zauważył Paul.
Módlmy się za tych, którzy utknęli na drutach kolczastych pola bitwy życia.
Doktor Halyard uśmiechnął się i kiwał głową ze zrozumieniem, czekając na przetłumaczenie.
– Szach – rzekł Khashdrahr – on chciałby wiedzieć, jeśli łaska, kto jest właścicielem tych wszystkich niewolników, których wciąż napotykamy na drodze, odkąd wyjechaliśmy z Nowego Jorku.
– To nie niewolnicy – odparł Halyard, chichocząc protekcjonalnie. – Obywatele w służbie rządu! Mają takie same prawa jak inni: wolność słowa, wolność wyznania, prawo głosowania (...).
Khashdrahr przestał tłumaczyć i zmarszczył brwi w zakłopotaniu.
– Przepraszam! Ten „przeciętny obywatel”... Obawiam się, że w naszym języku nie mamy takiego odpowiednika...
– No – rzekł Halyard – zwykły człowiek. Jak na przykład ci, którzy pracowali na moście, czy ten w tym starym samochodzie, który mijaliśmy. Mały człowiek, niezbyt zdolny, ale poczciwy, prosty, taki zwykły, taki, jakich się co dzień spotyka...
Khashdrahr przetłumaczył.
– Aha! – powiedział szach kiwając głową. – Takaru.
– Co on powiedział?
– Takaru – wyjaśnił Khashdrahr. – Niewolnik.
– Nie takaru – zaprzeczył Halyard, mówiąc wprost do szacha. – O-by-wa-tel!
– Aaach! – rzekł szach. – O-by-wa-tel. Uśmiechnął się promiennie. – Takaru – obywatel. Obywatel – takaru.

