Krótkim korytarzem doszliśmy do kolejnych niepozornych drzwi. Na pierwszy rzut oka wyglądały na pomalowaną na… — Katarzyna Berenika Miszczuk
Krótkim korytarzem doszliśmy do kolejnych niepozornych drzwi. Na pierwszy rzut oka wyglądały na pomalowaną na biało sklejkę. Jedynym dziwnym akcentem była przyklejona do nich żaróweczka.
– Najpierw odbędzie się kontrola – wyjaśnił mi Beleth. – Musisz stworzyć sobie medalik albo krzyżyk i stanąć naprzeciw czerwonej lampki. To coś jak bilet wstępu. Gdy zmieni kolor, będziesz mogła wejść.
Machnął dłonią, a na jego szyi pojawił się drobny złoty krzyżyk. Beleth stanął przed drzwiami, żeby pokazać mi, jak to działa. Żarówka zaświeciła się na zielono. Za jego przykładem stworzyłam mały medalik z Matką Boską. Lampka zazieleniła się. Azazel stanął przed drzwiami i zadowolony z siebie wypiął pierś, na której błyszczał olbrzymi, ciężki, srebrny krucyfiks na grubym łańcuchu.
– Ja mam miesięczny – puścił do mnie oko.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Pustka, cisza, wieczny sen bez snów.
Zdruzgotane spojrzenie Szatana łatwo było zinterpretować. Osobiście odczytałam je jako: „Ponownie jakiś śmiertelnik poważył się sięgnąć po zakazany owoc znajdujący się pod moją opieką przez tyle tysięcy lat!”. Oczywiście można było też zinterpretować to w prostszy sposób jako: „Co?! Znowu?!”. Wiedziałam, że się ucieszy.
Oto dlaczego nie należy drażnić się z drzwiami. Mogą potem wepchnąć ci klamkę w plecy w najmniej oczekiwanym momencie.

