Wraz z sowieckimi armiami wdarło się barbarzyństwo Hunów z azjatyckich stepów, i to nie tylko w propagandzie… — Jürgen Thorwald
Wraz z sowieckimi armiami wdarło się barbarzyństwo Hunów z azjatyckich stepów, i to nie tylko w propagandzie, ale i w traktowaniu ludzi. Od stycznia do kwietnia włącznie trwały na pozór przypadkowe grabieże, gwałty i mordowanie bezbronnych. Każda niemiecka istota była wyjęta spod prawa, a jej cały dobytek stawał się bez wyjątku zdobyczą.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Żonie Haupta i jego córkom: osiemnastoletniej i dwunastoletniej, zerwał koszule, obejrzał je sobie, po czym kazał im się położyć na gołej podłodze i przytrzymać je swoim ludziom za ręce i nogi. A potem zrobił, na co miał ochotę. Gdy Haupt usłyszał płacz swojej dwunastoletniej córki, jęknął głośno, a jego żona zwijała się pod przytrzymującymi ją brutalnie dłońmi. (…) Nagle rozległo się wycie, które nie było już ludzkim głosem, zdradzające tak straszny ból, że kobieta usiłowała się zerwać i również zaczęła krzyczeć, nie wiedząc, co się stało. Nie miała pojęcia, że szarobrązowi zmiażdżyli jej mężowi kamieniami jądra i że ta męka wyzwoliła w śmiertelnie rannym człowieku ostatnie siły, kazała mu się zerwać i zatoczyć z rękoma kurczowo zaciśniętymi na łonie. Gdy upadł w śnieg, krzyk zamarł ostatecznie.
Fotografowie sowieckiej kroniki filmowej sfotografowali generała Matterna, po czym odebrano mu szpadę. Fotografowali także wynędzniałą rzeszę niemieckich jeńców, pędząc ich tam i z powrotem, częściowo boso, w ciągu całych czterech dni przez miasto – szarą, brudną gromadę, zdjętą śmiertelnym lękiem. Polskie pospólstwo biło ich i obrzucało kamieniami.
Miasto znajdowało się pod stałym ostrzałem artyleryjskim. Tylko wieczorem następowała krótka przerwa, a wtedy rozlegały się propagandowe głosy z sowieckich megafonów wykrzykujące hasła: „Towarzysze, chodźcie do nas, dziś mamy gulasz z kluskami!”, „W Leningradzie czekają na was tysiące pięknych nóg młodych dziewcząt!”, „Pozdrawiają was oddziały, które właśnie maszerują na Gdańsk!”. Potem rozlegało się: „Przesyłamy wam jeszcze koncert organowy!”. I wtedy krótką chwilę przerwy kończył ryk „organów Stalina”.

