Duszo! niechaj ci włosy na czole rozgarnę! Weź mię w twoje ramiona, rozkoszą odkwitnę. Patrz na mnie! Twoje… — Juliusz Słowacki
Duszo! niechaj ci włosy na czole rozgarnę! Weź mię w twoje ramiona, rozkoszą odkwitnę. Patrz na mnie! Twoje oczy jasne, skrzące, czarne, Białka oczu jak perły śnieżystobłękitne. Gdy rzucasz wzrok omdlony, padam, słabnę, mdleję; Tak na przesłodkiej róży mrą złote motyle; A gdy spojrzysz iskrami twych oczu – szaleję! I ożywam na całą pocałunku chwilę.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Nie przyszedłem was błąkać jak ciemne anioły (…)
Jestem cały i jeden… A gdy kraj ocalę,
Nie zasiądę na tronie, przy tronie, pod tronem,
Ja się w chwili ofiarnej jak kadzidło spalę!
Dziś gardzę głupią ostrożnością gminu,
Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę,
Jak kwiat liściami w niebo otwartemi
Chwytam powietrze, pożeram wrażenia.
Było sobie niegdyś w szkole piękne dziecię, zwał się Janek. Czuł zawczasu bożą wolę, ze starymi suszył dzbanek. Dobry z niego byłby wiarus, bo w literach nie czuł smaku; Co dzień stary bakalarus łamał wierzby na biedaku. I po setnej, setnej próbie rzekł do matki: „Oj, kobiéto! Twego Janka w ciemię bito, Nic nie wbito – weź go sobie!...”

