Z miejsca zarządził poszukiwanie fiata z warczącym numerem. — Joanna Chmielewska
Z miejsca zarządził poszukiwanie fiata z warczącym numerem.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
(…) napiła się wody z kranu, co było niezbitym dowodem ciężkiego szoku. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pija w tym mieście płynącej z kranu cieczy w stanie surowym. Nawet po przegotowaniu słuszniejsze jest używać jej do mycia podłogi.
s. 10
Podporucznik Tadzio Jarzębski, piastujący stanowisko podkomisarza policji, punktualnie przybył na umówione miejsce. Najpierw zadzwonił, potem zapukał, a wreszcie przycisnął klamkę, wszystko jak się należy, zgodnie z regułami. Drzwi, oczywiście, okazały się otwarte.
– Można? – spytał grzecznie i wszedł do środka.
Denat odpowiedzi mu nie udzielił. Leżał na podłodze niewielkiej kawalerki, przysypany dużą ilością makulatury, i dobrze widoczne były tylko jego nogi, ale podporucznik Jarzębski miał już odrobinę doświadczenia i od razu wiedział, że te nogi nie żyją.
s. 5
Policja to ja – odparł kapitan i poczuł się jak Ludwik XIV.
s. 9

