Ktoś nastawił radio, które nadawało akurat muzykę taneczną. Równocześnie Włodek zaczął grać na organkach z… — Joanna Chmielewska

Ktoś nastawił radio, które nadawało akurat muzykę taneczną. Równocześnie Włodek zaczął grać na organkach z początku rzewnie, a potem (…) skocznie. Litry płynęły dalej, mieszane z kawą. Leszek ruszył do tańca z okrzykiem:

– Raz się żyje! Panowie bracia, tańczymy na wulkanie! (…)

(…) szalał w dzikich skokach po całym pomieszczeniu, odbijając się o stoły i szafy, co miało oznaczać, że tańczy charlestona.

– Zabierzcie to! (…) Zabierzcie te meble! Nie ma dla mnie przeszkód! Jestem orzeł!

(…) Monika z Wiesiem tańczyli twista, Wiesio umiał, Monika nie. Leszek nagle zmienił zdanie i oświadczył, że jest umierającym łabędziem, (…) dziwne wygibasy również zmieniły nieco charakter. We wdzięcznych przegięciach wypadł na korytarz aż do pomieszczenia Matyldy, gdzie skonał, przewieszony przez krzesło, wydając z siebie (…) skrzeczenie, które miało obrazować łabędzi śpiew.

Włodek siedział na szafie z rysunkami i nie zważając na konkurencję Polskiego Radia grał przeraźliwe na organkach oberka. Alicja, doskonale zaprawiona, żądała, żeby zagrał polkę, bo ona musi tańczyć. (…) zaprotestował, między jednym dźwiękiem a drugim wyjaśniając nam, że w organkach brakuje mu A-moll (…).

– Graj polkę, bo ci rozbiję głowę – zagroziłam, biorąc do ręki szklankę z fusami od kawy. Włodek nadal grał oberka, udając, że nie słyszy, więc (…) chlusnęłam na niego resztką kawy z fusami. Następnie poprawiłam wodą z wazonika od kwiatów.

– Magiera – powiedział Włodek z urazą, zgarnął nieco z siebie fusy i nadal grał oberka. Alicja przyjrzała mu się z dużym zainteresowaniem.

– Ona leje, to i ja! – (…) Wzięła ze stołu wielki wazon z kwiatami i chlusnęła na Włodka cała zawartością. Muzyk obraził się, zlazł z szafy i wyrzucił organki za okno.

Stefan stał przy drugiej szafie (…) i mamrocząc jakieś przekleństwa wydłubywał z salcesonu ozorki, resztę ze wstrętem wyrzucając za siebie. Anka z Andrzejem i Monika z Wiesiem twardo tańczyli twistem wszystko, cokolwiek rozbrzmiewało przez radio. Alicja zrezygnowała z polki, wyciągnęła Kacpra na korytarz i oboje runęli w kierunku drzwi wejściowych, rycząc strasznym głosem mazura. Ryszard, siedzący dotąd melancholijnie przy stoliku, ocknął się nagle jak na dźwięk pobudki, wypchnął mnie z pokoju i poszliśmy za ich przykładem.

Wpadliśmy do pokoju Matyldy w momencie, kiedy pierwsza para zawracała już od drzwi. Równocześnie umierający łabędź, to znaczy Leszek, zerwał się z krzesła, na którym oddawał ducha, i trafił w sam środek szaleńczego mazura. Oszołomiony chciał się cofnąć, dostał dubla od Ryszarda, wpadł na Alicję i Kacpra i całe towarzystwo wylądowało na biurku Matyldy. Małe, lekkie biureczko, mające cienkie, wdzięczne nóżki i szufladki tylko po jednej stronie, nie wytrzymało tego ciosu, trzasnęło, zgrzytnęło i runęło.

s. 266Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0