Bez przywitania, bez wersalskich formalności, rozpłomieniona, zaczęła już od progu, nie zdążywszy usiąść, nie… — Joanna Chmielewska

Bez przywitania, bez wersalskich formalności, rozpłomieniona, zaczęła już od progu, nie zdążywszy usiąść, nie zdążywszy nawet spojrzeć, do kogo się zwraca. Z marszu ruszyła tekst.

– Znalazłam tego prywatnego detektywa, a on ze mną nie chce rozmawiać! (…)

– Jerzy Terkot – dołożyła w rozpędzie Natalka. – Gówno mi z niego przyszło. Bardzo przepraszam, jestem Natalia Komarzewska…

– Wiemy – powiedziały trzy osoby razem.

– Nareszcie jest ktoś, kto się porządnie zainteresuje! Ja nie jestem ordynarna, dzień dobry, tylko mam w sobie tego tyle, że chyba pęknę. Mogę usiąść?

Dość oryginalny początek wizyty rokował wielkie nadzieje, które rychło zaczęły się spełniać.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0