Dominik uwielbiał pierogi. W zasadzie jadł wszystko, grymasząc bardzo umiarkowanie, ale pierogi bezwzględnie… — Joanna Chmielewska
Dominik uwielbiał pierogi. W zasadzie jadł wszystko, grymasząc bardzo umiarkowanie, ale pierogi bezwzględnie utrzymywały się na pierwszym miejscu. Obojętne jakie. Z mięsem, z kapustą, z serem, z grzybami, z jagodami, z czym popadło. Majka nie zgłupiała do tego stopnia, żeby produkować je własnoręcznie, miała upatrzone, znajome stoisko na bazarze, gdzie właścicielka dysponowała specjałem znakomitej jakości.
s. 63Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Niestety, myśl, że do świetlanej Emilki mógłby mówić to samo równie dobrze, jak do kranu nad zlewem, nie zaświtała mu nigdzie. Nawet cień myśli. Nawet cień cienia…!
s. 431
Rekwizytorka znalazła Szymkowi jego adres i numer komórki, wyznając współpracownikom, że gotowa jest znaleźć mu komnatę bursztynową i świętego Graala, byle tylko przestał jej wtykać gębę znienacka tam, gdzie ona jest.
s. 340
Równie dobrze mógł oczekiwać od krowy artystycznego tańca na rurze.
s. 322

