Wówczas dostałam ataku śmiechu, bo mój mąż nie był pewien, którym końcem ołówka należy rysować. — Joanna Chmielewska
Wówczas dostałam ataku śmiechu, bo mój mąż nie był pewien, którym końcem ołówka należy rysować.
s. 60Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Irenę Lubowicka, bardzo piękną dziewczynę, spotkało na ulicy niezwykłe szczęście. Do tej inwentaryzacji i łażenia po drabinach wkładała spodnie, a rzadko w owych czasach kobiety nosiły spodnie i było to źle widziane przez społeczeństwo. Szła sobie, z przeciwka szedł jakiś facet, nawet podobno młody i przystojny, spojrzał na nią, splunął i rzekł z wielkim zgorszeniem:
– Fu, co za ohyda!
s. 64
– Ty, co byś zrobił, gdybyś się obudził rano i okazałoby się, że te całe studia to był tylko sen?
Bolek popatrzył na mnie ponuro.
– Upiłbym się z radości i zostałbym traktorzystą – odparł głosem grobowym.
s. 81
Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy…
s. 5

