Ślub cywilny brało się byle jak. Słyszałam o dziewczynie, która zwyczajnie zapomniała, że ma umówioną tę… — Joanna Chmielewska

Ślub cywilny brało się byle jak. Słyszałam o dziewczynie, która zwyczajnie zapomniała, że ma umówioną tę wizytę w Urzędzie i spokojnie myła w domu podłogę, kiedy przyleciał zdenerwowany narzeczony z krzykiem, że są spóźnieni i wypadną z kolejki. Poderwała się, narzuciła płaszczyk i popędziła za nim. W Urzędzie Stanu Cywilnego okazało się, że nie ma siły, świadkowie i państwo młodzi muszą się rozebrać i zostawić okrycia w szatni. A panna młoda miała na sobie to, w czym tę podłogę myła, starą kieckę, dziurawą i brudną, świeżo zachlapaną mydlinami. Wystąpiła w tej wytwornej odzieży, ślub dano im z pewnym wahaniem i zdaje się, że na boku usłyszała parę słów od pracowników Urzędu.

s. 22Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0