Na tym narożniku spotkałam ekshibicjonistę, z którym odbyłam dość osobliwą rozmowę. Skręciłam w ten skos… — Joanna Chmielewska
Na tym narożniku spotkałam ekshibicjonistę, z którym odbyłam dość osobliwą rozmowę.
Skręciłam w ten skos. Przy samej Dolnej stał jakiś facet.
– Proszę pani, jaka to ulica? – spytał. Tkwił na rogu, więc nie wiedziałam, o którą pyta. Odwróciłam się do niego.
– Która? – zapytałam wzajemnie.
– Chce pani zobaczyć? – spytał na to i dokonał demonstracji.
Równocześnie uświadomiłam sobie, że nazwy ulicy i tak nie znam i zdążyłam mu odpowiedzieć.
– Nie wiem.
Śmiałam się całą drogę, bo wypadło to wyjątkowo idiotycznie.
s. 260Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Irenę Lubowicka, bardzo piękną dziewczynę, spotkało na ulicy niezwykłe szczęście. Do tej inwentaryzacji i łażenia po drabinach wkładała spodnie, a rzadko w owych czasach kobiety nosiły spodnie i było to źle widziane przez społeczeństwo. Szła sobie, z przeciwka szedł jakiś facet, nawet podobno młody i przystojny, spojrzał na nią, splunął i rzekł z wielkim zgorszeniem:
– Fu, co za ohyda!
s. 64
– Ty, co byś zrobił, gdybyś się obudził rano i okazałoby się, że te całe studia to był tylko sen?
Bolek popatrzył na mnie ponuro.
– Upiłbym się z radości i zostałbym traktorzystą – odparł głosem grobowym.
s. 81
Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy…
s. 5

