Ojca nie było, został zmobilizowany, do wojska w ogóle nie dotarł (…). Razem z kolegą błąkał się (…) o… — Joanna Chmielewska
Ojca nie było, został zmobilizowany, do wojska w ogóle nie dotarł (…). Razem z kolegą błąkał się (…) o głodzie i chłodzie, żywiąc się przez parę tygodni wyłącznie jałowym krupnikiem. Kasza w nim była, gotowana na wodzie, i zdaje się, że nic więcej. I kolega stworzył (…) anegdotę, mianowicie któregoś wieczoru rzekł przed snem marzącym głosem:
– Wiesz, jak się ta wojna skończy i jak wrócę do domu, ugotuję taki wielki sagan krupniku…
Ucichł na chwilę. Ojciec przeraził się, że facet zwariował.
– I co? – spytał możliwie łagodnie.
– Wyniosę go na schody. I jak kopnę…!!!
s. 97Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Pożywiała się ta moja matka dosyć dziwnie [w ciąży], mianowicie jadła codziennie dziesięć deko kiełbasy i dziesięć deko landrynek.
s. 34
Autobiografia będzie uczciwa. Mogę sobie na to pozwolić z tej racji, że nie mam za sobą przestępstw, które należy ukryć po wieku wieków, amen.
s. 6
Dla kariery zeszmaciłam się raz, mianowicie zapisałam się do ZMP. Potrzebne mi było to ZMP jak dziura w moście i szczęśliwie mnie z niego później wyrzucono, ale z wszelkich rozważań, przykładów i licznych informacji wynikało, że bez dodatkowego argumentu na studia się nie dostanę. Pochodzenie miałam niewłaściwe, a protekcji żadnej, pozostawały stopnie w szkole i ewentualnie organizacja młodzieżowa. Omówiłyśmy kwestię w klasie, rozgrzeszyłyśmy się wzajemnie i zapisały się prawie wszystkie, które chciały iść dalej.
s. 316

