Joanna Bator
Cytaty
Jakie znaczenie ma to, skąd pochodzimy, czyja komórka jajowa i plemnik były na początku? Liczy się to, co robimy teraz.
Nagłe skurcze tęsknoty za czymś nieznanym, straszliwe w swej rewolucyjnej treści podejrzenie, że coś innego może być w jej zasięgu.
Pomyślałam o zdjęciach naszej rodziny, nielicznych i na ogół niezbyt udanych, na nich też nie wyszliśmy najlepiej. W starej ładzie było duszno od papierosowego dymu i potu, które wgryzły się w tapicerkę i chroniące je obrzydliwe koce. Widziałam wiele mieszkań, w których w ten sposób osłaniano przed zniszczeniem sprzęty od nowości brzydkie, pokraczne i niewarte chronienia.
s. 15
W listopadzie, jak dobrze się przyjrzysz, to zobaczysz, że w każdej kałuży widać schody, które prowadzą pod ziemię.
s. 122
Trudno chyba przeżywać miłość bez powierniczki, gdy tak silne jest pragnienie, by wciąż na nowo wymawiać imię ukochanego, potwierdzając w ten sposób jego istnienie.
s. 124
Córki psują się szybciej niż mięso na mielone.
s. 180
Co komu pisane, temu w wodę kamień, mówiła Jadwiga Strąk (…). Miała na myśli mniej więcej tyle, że co ma się zdarzyć, to się zdarzy, ale człowiek może zawrzeć z Bogiem układ korzystny dla obu stron i przechytrzyć zły los. A przynajmniej tak zrozumiała to Zofia, bo Jadwiga nigdy nie tłumaczyła swoich słów i cała rodzina zgadywać musiała, o co tym razem, na Boga, jej chodzi.
s. 272
Bo przecież nawet lat nam ubywa tak naprawdę, a nie przybywa, powiedział którejś nocy Halinie, ale go nie zrozumiała (…).
s. 78
Sprawdzam w lusterku swoją dzisiejszą twarz. Twarz kochanki łasej pieszczot jak kot.
Ciążę nosiła, bo nie mogła zostawić jej w domu (…).
s. 60
Romans po japońsku oznacza trzy dni wspólnego szczęścia, trzydzieści lat cierpienia i samobójstwo pod kwitnącą wiśnią.
Nowe wałbrzyskie osiedle wyrosło na wzgórzu porośniętym brzozami pogiętymi od wiatrów. Zimą na jego szczycie zwalały się ściany śniegu, które zalegały do maja, pokryte czarną skorupą jak spaloną skórą. W pozostałych porach roku przywiewało tu wszystkie śmieci z okolicy; przy wiosennych wichurach przylatywały nawet gazety z Wrocławia i Legnicy. Targane wichurą latały papiery, strzępy szmat, zardzewiałe rury, martwe ptaki i psie kupy. Nieraz dolecą nawet opakowania od niemieckich czekolad zza zachodniej granicy, z napisami Milka, rysunkami uśmiechniętej krowy i wciąż wyczuwalnym zapachem kakao. Dzieci z Piaskowej Góry będą je zbierać, wygładzać paznokciami sreberka i wąchać tak długo, aż słodki zapach zniknie.
s. 30









