Opowieści ciągnęły się godzinami. O tym, jak Sadeckiemu zaproponowano, żeby na maszynach do gry wrzucił w… — Jerzy Stuhr
Opowieści ciągnęły się godzinami. O tym, jak Sadeckiemu zaproponowano, żeby na maszynach do gry wrzucił w jedną z nich funta. On wrzuca, a tu worek bilonu. Wiktor w ryk (a głos, kto pamięta, to miał): „Wygrałem!” A to była maszyna do rozmieniania pieniędzy. Jak Bińczycki kupił jakiś owoc niesmaczny z wielką pestką, więc wypluł pestkę i na ligninie kładzie w garderobie, a tu, jak to zespół za granicą, każdy pyta: „Gdzieś to kupił? A co to? Po ile?” On odpowiada: „Na Soho w porno-shopie, taka zabawka «for women»”. Cała garderoba damska w sekundzie się zleciała obślizgłą pestkę oglądać. I tym podobne, całonocne spatifowe opowieści.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Jak pomnę, od najmłodszych lat pełnej świadomości zawsze to, co zauważałem wokół siebie, co przeżywałem, na co reagowałem w naszej rzeczywistości, budziło we mnie raczej śmiech niż gniew i troskę.
To, co najgroźniejsze w byciu aktorem, co ja nazywam „błazeńskim schorzeniem”. (…) zasadza się na tym, że jeśli pewien typ zachowania i stworzonej przez aktora osobowości został zaakceptowany i polubiony przez publiczność, aktor zaczyna z próżności, dla własnej wygody, aby być dalej lubianym, przenosić ten typ zachowania na życie. I tu zaczyna się błazeństwo – choroba. Młodzi adepci aktorstwa, uważajcie, połykając szlachetnego bakcyla teatru, połykacie go z wirusem próżności. Zacznijcie z nim walczyć już teraz! Ulotkę tej treści proponuję rozdawać w czasie egzaminów wstępnych do szkół teatralnych.
Wczoraj, to jest 10 listopada 1989, runął mur berliński. (…) Jakże pragnę, aby mur runął również we mnie. Przecież te wszystkie lęki, kompleksy prowincjusza, niedouczenie, podejrzliwość, totalne zastraszenie – to właśnie jest mój mur.

