Jerzy Edigey
Cytaty
Święte nie rodzą się na Targówku.
Jeśli chodzi o miłość, to w tym związku zakochany był tylko pan inżynier. Jej chodziło wyłącznie o to, by wyrwać się z Targówka.
Z dwóch zakładających się zawsze jeden jest oszustem, bo zna prawdę. Drugi zaś głupcem, bo jej nie zna i pomimo to zakłada się.
Zresztą na Targówku w ogóle nie zabijają. Najwyżej komuś spuszczą manto i w najgorszym razie „wyflekują”.
Polska Ludowa jest wielkoduszna. Co kilka lat są jakieś amnestie.
(…) bilety do opery lub na dobry koncert trudno zdobyć. Komu się trafi okazja, to kupuje od razu kilka sztuk i dzieli się nimi z przyjaciółmi. To tak jak z szynką. Jeśli jest u rzeźnika, kupuje się dla siebie, dla rodziny i dla koleżanek.
Milicja nie lubi się chwalić, ale wie niejedno.
My, dziewczyny z Targówka, zawsze umiałyśmy opatrzyć rozbity łeb brata lub założyć opatrunek, kiedy ktoś kogoś trochę drasnął nożem. To dla mnie nie pierwszyzna.
Jestem z Targówka, więc znam życie.
Polacy są najbardziej punktualnym narodem świata. Nikt tak punktualnie, co do sekundy, nie kończy pracy jak my.
(…) nieraz wyskakiwała z biura, aby kupić czy to szynkę, czy też jakiś inny trudny do zdobycia smakołyk. Do mnie znajoma handlarka co tydzień przynosi cielęcinę. Ania zawsze prosiła, aby wziąć i dla niej. Szczególnie zależało jej na tym, aby było od nerki, bo to największy specjał pana Janusza.
Major Tomorowski dojechał tramwajem do ostatniego przystanku. (…) Tu tylko z rzadka migotały latarnie. Wąskie chodniki, kocie łby na jezdni i niewielkie domki, często jeszcze drewniane. (…) Takie przedmieścia, jak Targówek, Bródno, Kamionek czy słynne Wiechowskie Szmulki szerokim pasem otaczały prawobrzeżną Warszawę.









