Wśród kolegów zawsze byłem globusem. Zazdrościłem im patologicznych rodzin i tego, że mogli wracać do domu, o… — Jakub Małecki

Wśród kolegów zawsze byłem globusem. Zazdrościłem im patologicznych rodzin i tego, że mogli wracać do domu, o której chcieli. Ja miałem pecha, ponieważ żadne z rodziców nie było alkoholikiem, na domiar złego matka zmuszała mnie do czytania. Pamiętam, że jako dzieciak nie mogłem wyjść przed blok, zanim nie zmordowałem dziesięciu stron Lalki czy innego Nad Niemnem. Dzięki temu nie robiłem wprawdzie byków na dyktandach, ale pod blokiem bardzo musiałem się pilnować, bo chcąc nie chcąc, przyswoiłem sporo mądrych słów i gdybym się z którymś wypucował, byłbym wśród chłopaków skończony. Wstydziłem się tego czytania cholernie, zwłaszcza że z czasem zaczęło mi się podobać. Kiedy uświadomiłem sobie, że leżenie z książką sprawia mi przyjemność, poczułem się, jakbym sam siebie przyłapał na oglądaniu gejowskiego porno. Doszło nawet do tego, że w tajemnicy przed rodzicami zapisałem się do biblioteki, skąd wypożyczałem powieści sensacyjne, historie o Rambo i serię o Wiedźminie. Długo nie mogłem sobie tego wybaczyć.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0

Więcej z tej książki

Wszystkie cytaty z tej książki