Cóż, trzeba było uciec się do przemocy. Trzasnąłem najbliżej stojącą w twarz, drugą cisnąłem ma łóżko. Jakże… — Jacek Piekara
Cóż, trzeba było uciec się do przemocy. Trzasnąłem najbliżej stojącą w twarz, drugą cisnąłem ma łóżko. Jakże żałowałem, że nie mam solidnej rózgi z wierzbowych witek! Kostuch okazał się lepszym mediatorem ode mnie. Wyszarpnął zza pasa krzywą szablę, uderzył nią w srebrny dzban, przecinając go na pół, i huknął:
– Milczeć, bo zarżnę was wszystkie, małe kurwiszony!
s. 236Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Zwyciężymy – zapewniłem go.
– Oni w to wierzą, my w to wierzymy, ciekawe, w kogo wierzy Bóg?
– Ja was powinienem po prostu spalić… – Rozłożyłem bezradnie dłonie.
– Zapewne jedynie w ten sposób zwyciężylibyście w dyskusji.
s. 332
Ty wyszedłeś do mnie z mieczem, z oszczepem i z włócznią, a ja wyszedłem do ciebie w imieniu Pana Zastępów.
s. 332
Noc jest najlepszą porą do przeprowadzania szturmu. W nocy nikt nie wie, przeciw komu ma walczyć, jak liczne są siły przeciwnika i skąd nadchodzą. W nocy rządzą Strach i Trwoga, dwaj synowie boga wojny. Noc jest pełna tratowanych namiotów, krzyków przerażenia, świateł pochodni gasnących w błocie i wrzasku konających. W nocy rozbijasz toporem łeb krewniaka i omijasz ostrzem gardło wroga. W nocy słyszysz głos: „ratuj, przyjacielu” i nie wiesz, czy woła wróg, czy sprzymierzeniec. W nocy zaplątujesz się w sznurach od namiotu, a potem spostrzegasz, że to nie sznury, lecz wywleczone ludzkie jelita.
s. 341

