– No bo niby co? – głos Grolscha wyrwał mnie ze słodkich rozmyślań. – Przecież mnie nie zabijecie okrutnie… — Jacek Piekara
– No bo niby co? – głos Grolscha wyrwał mnie ze słodkich rozmyślań. – Przecież mnie nie zabijecie okrutnie, prawda? – Skrzywił się z wyraźną boleścią. – Dzieciaczka takiego… Pewnie i synkiem waszym mógłbym być. – Czujnie spojrzał na mnie spode łba.
Uchowaj Boże, pomyślałem, bo to by oznaczało, że wcześniej musiałbym wychędożyć twoją matkę, co by z kolei znaczyło, że upiłem się w stopniu przechodzącym ludzkie pojęcie. Ale trzeba przyznać, że chłopak rozbawił mnie nieudolną próbą zyskania mej litości i mych względów.
Uśmiechnąłem się do niego serdecznie i pogroziłem żartobliwie palcem.
– Ty figlarzu, ty. – Podszedłem i wyciągnąłem dłonie, jakbym chciał rozplątać więzy krępujące jego nadgarstki.
A potem skręciłem mu kark.
s. 161Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
(…) ale czyż wiek świadczy o mądrości? O nie! Wiek świadczy jedynie o tym, że człowiek leciwy popełnił więcej głupstw, niegodziwości oraz pomyłek od człowieka młodego. I czasami nauczył się zręcznie z tych głupstw, niegodziwości oraz pomyłek tłumaczyć przed samym sobą i przed innymi.
– Uwielbiam zapach płonących czarownic o poranku.
s. 441
No to jesteśmy już w domu, odetchnąłem z ulgą w myśli, gdyż przypuszczałem, że teraz ciężki wóz jego pomyślunku zaczął się toczyć po błotnistej ścieżce wyobraźni. I jak Bóg da, dotoczy się do powzięcia zamiaru.

