Isabel Allende
Cytaty
Jedynymi ludźmi w Ngoube niezdającymi sobie sprawy, że coś wisi w powietrzu, byli ci, których to w największym stopniu dotyczyło: Mbembele i jego armia. Władza uderzyła im do głowy, czuli się niepokonani. Stworzyli piekło, w którym było im dobrze, a ponieważ nigdy nie napotkali sprzeciwu, zagapili się.
Podejrzewałam, że nic nie istnieje naprawdę, rzeczywistość jest nieokreśloną, galaretowatą materią, którą moje zmysły rozeznają tylko w połowie. Nie ma dowodów na to, że wszyscy postrzegają tę rzeczywistość tak samo, być może na Zulemie, Riadzie Halabim i całej reszcie rzeczywistość sprawia inne wrażenie, być może nie widzą tych samych kolorów i nie słyszą tych samych dźwięków, co ja. Gdyby tak było naprawdę, każdy żyłby w całkowitej samotności. Przerażała mnie ta myśl.
Po raz pierwszy doświadczałam uczucia zazdrości, która nie opuszczała mnie dniem ani nocą, przyklejone do mej skóry niczym ciemna plama, nieusuwalny brud i stało się powoli tak trudne do zniesienia, że kiedy w końcu się do niego uwolniłam, pozbyłam się przy okazji raz na zawsze chęci posiadania innej osoby oraz pokusy, żeby do kogoś należeć.
Wykonywałam polecenia bez pośpiechu, bo szybko odkryłam, że postępując rozsądnie, można się obijać i nic prawie nie robić całymi dniami.
Papugowanie wszystkiego po jankesach jest szkodliwe dla duszy.
Jak to możliwe, że nie ma różnicy między złoczyńcami a bohaterami, świętymi a zbrodniarzami, tymi, co czynią dobro, i tymi, którzy sieją zniszczenie i zadają ból? Nie znali odpowiedzi na to pytanie, sądzili jednak, że każda istota ludzka swoim doświadczeniem coś wnosi do nieograniczonych duchowych zasobów wszechświata. Jedni stanowią jego ciemną stronę, bo zadają cierpienie powodowane ich niegodziwością, drudzy promieniują światłem danym im za to, że kierują się współczuciem.
Oczekiwałam tej złej wiadomości (…) i w gruncie rzeczy wolałam wreszcie stawić temu czoło i skończyć z męczącym niepokojem, jaki odczuwałam podskórnie niczym piekący ból.
Zawsze jest jakiś sposób, by robić to, na co ma się ochotę.
Z wiekiem osiągnął wielki spokój wewnętrzny i bunt, który mobilizował go w młodości, ustąpił miejsca łagodności człowieka zadowolonego samego z siebie.
Historia szybko spisuje na straty odważnych przywódców, bo ludzie zawsze mają w pogardzie uczciwość, która przystoi tylko mnichom i słabym kobietom, a nie należy do zalet prawdziwego mężczyzny. Był również przekonany, że ludzie uczeni nadają się tylko do stawiania im pomników i choć wskazane jest mieć dwóch lub trzech pod ręką, żeby umieszczać ich nazwiska w podręcznikach szkolnych, to gdy następuje walka o władzę, szanse na sukces mają tylko bezwzględni i wzbudzający strach bonzowie.
Ma zapaść wokół tego kompletna cisza – rozkazał prezydent, pokładając wiarę w krótkiej ludzkiej pamięci.
Zamieniałem się w dzikusa, zapominałem rozmaite słowa i ubożał mój język; zrobiłem się też bardzo despotyczny. Ponieważ przed nikim nie musiałem nic udawać, zły charakter, który zawsze miałem, stał się jeszcze gorszy. Wszystko mnie złościło.





