Z batem do świątyni mógł sobie bezkarnie wpadać Jezus lecz co wolno Panu Jezusowi, to nie Jego wyznawcy… — Feliks W. Kres
Z batem do świątyni mógł sobie bezkarnie wpadać Jezus lecz co wolno Panu Jezusowi, to nie Jego wyznawcy. Ergo: gdy powiadam, że ktoś zgwałcił i obraził moje uczucia religijne, winienem dowieść, że w ogóle jestem religijny i mam o wyznawanej religii pojęcie.
s. 18Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Podsumowując: jeśli coś nie jest nowatorskie, to musi być przynajmniej doskonałe. Tylko wtedy ma rację bytu. Rzecz przestarzała i wtórna, a do tego niedoskonała to trup. Krok wstecz, regres. Wstyd, ohyda, pośmiewisko.
s. 95
Jestem egoistą. I cynikiem. Te dwie wspaniałe zalety, czyniące osobnika pragmatycznym i przewidywalnym, każą mi wyciągać rękę ku ludziom, dzięki którym – jak mniemam – świat może być trochę lepszy, mądrzejszy, bardziej bezpieczny, przyjazny. Czynię to we własnym interesie. Nie pociąga mnie pomaganie jakimś blokersom i dresiarzom, wolę pomagać, w miarę skromnych możliwości, początkującym autorom, bo tacy osobnicy – nieszkodliwi, a nawet pożyteczni – to dobra inwestycja. Im więcej takich na świecie, tym lepiej. Ale holować nikogo za sobą nie zamierzam, bo to już niewiele ma wspólnego z naprawianiem świata, a sporo z jego zepsuciem.
s. 51
Czy ktoś pamięta, żeby katolicy w Polsce skrzyknęli się w jakimś zbożnym celu i oddolnie, wspólnie uczynili coś naprawdę dobrego? Ja ich widzę wyłącznie wtedy, kiedy przeciw czemuś protestują. Sprawcie wy sobie, katolicy, plastikowe butelki i je czcijcie. Wyjdźcie na ulicę protestować przeciw koncertom, plakatom, filmom, obrazkom, no i oczywiście Owsiakowi, bo przecież nie wyjdziecie, by zażądać chociażby przerwania farsy stulecia. Tej związanej z waszym papieżem. Jak ja mam traktować was poważnie?
s. 407

