Rano major Piątkowski otrzymał wiadomość z Kołomyi, że w kierunku na Kosów-Kuty wyruszyło stąd 8–10 czołgów… — Dariusz Baliszewski

Rano major Piątkowski otrzymał wiadomość z Kołomyi, że w kierunku na Kosów-Kuty wyruszyło stąd 8–10 czołgów sowieckich. Postanowił skierować do miasta pluton piechoty, który miał być osłoną samochodu wysłanego przed godziną 10 po chleb dla wojska. Pojechali odkrytą ciężarówką: porucznik Wojda, kierowca i kapral podchorąży Dołęga Mostowicz. Dwóch pierwszych siedziało w szoferce. Dołęga, który liczył sobie dwa metry wzrostu, wolał miejsce na platformie. W pewnym momencie, gdy samochód już z ładunkiem chleba ruszył w drogę powrotną, a uśmiechnięty Dołęga machał ręka jakiemuś chłopcu, który go pozdrawiał, padła seria strzałów z czołgu, który pojawił się w górze uliczki. Polski samochód wywrócił się na ostrym zakręcie. Obaj siedzący w szoferce zdołali umknąć. Pozostał jeden poległy od jedynych strzałów, które padły w czasie tej wojny w Kutach. Los chciał, że był nim Tadeusz Dołęga-Mostowicz.

s. 96Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0