Niektórzy upatrują w religii największą nadzieję na pokój, łódź ratunkową, na której nie należy wprowadzać… — Daniel Dennett
Niektórzy upatrują w religii największą nadzieję na pokój, łódź ratunkową, na której nie należy wprowadzać zamieszania, bo można ją wywrócić, a wtedy wszyscy zginiemy; inni natomiast widzą w religijnej samoidentyfikacji główne źródło konfliktów i przemocy na świecie i wierzą równie mocno, że przekonania religijne są niefortunnym substytutem chłodnego, opartego na wiedzy rozumowania. Dobrymi intencjami wybrukowane są obie drogi. Kto ma rację? Nie wiem. Nie wiedzą tego również miliardy ludzi żarliwie religijnych. Nie wiedzą tego także ateiści, przekonani, że świat byłby dużo lepszy, gdyby wszystkie religie zeń znikły. Jest tu jednak pewna asymetria: ateiści są na ogół przychylni wszelkiemu wnikliwemu i obiektywnemu badaniu ich poglądów, praktyk i argumentów. (Prawdę mówiąc, ich nieustanne żądanie samokontroli bywa zgoła nużące). Ludzie religijni natomiast często traktują tych, którzy chcą badać ich poglądy, jako impertynentów i świętokradców.
s. 40Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Chcemy [my, sceptycy] wszak tego samego, o czym oni [wierzący] (na ogół) mówią, że tego chcą: świata, w którym panuje pokój, cierpień jest możliwie jak najmniej, kwitnie wolność, sprawiedliwość i dobrobyt dla wszystkich. Jeśli nie da się uzasadnić, że można ten stan osiągnąć na wskazywanej przez nich drodze, oni sami powinni chcieć to wiedzieć.
s. 41
Pierwszy czar – tabu – i drugi czar – sama religia – są wzajemnie powiązane w ciekawy sposób. Źródłem siły drugiego może być po części ochrona, którą zapewnia mu pierwszy. (…) Związek między tymi dwoma czarami został obrazowo przedstawiony w uroczej bajce Hansa Christiana Andersena Nowe szaty cesarza. Fałsze i mity, które stanowią „mądrość potoczną”, mogą czasem trwać nieograniczenie długo po prostu dlatego, że sam zamiar ujawnienia ich jest, za sprawą tabu, traktowany jako wstydliwy lub niestosowny. Wspólnie żywione wątpliwe domniemania bywają podtrzymywane przez całe lata lub nawet stulecia tylko dlatego, że każdy zakłada, iż ktoś inny zna jakieś dobre powody, by ich nie kwestionować, więc nikt nie ośmiela się tego uczynić.
s. 42
Czarem, który – jak twierdzę – trzeba zdjąć, jest tabu zakazujące naukowego, niczym nieskrępowanego badania religii jako jednego z wielu zjawisk naturalnych.
s. 41

