Wojna staje się zarazem potępieniem, karą i odkupieniem win, z których wyrosła. Potępieniem, ponieważ ujawnia… — Carlo Gnocchi
Wojna staje się zarazem potępieniem, karą i odkupieniem win, z których wyrosła. Potępieniem, ponieważ ujawnia całą jej tragiczną absurdalność; oczyszczeniem dzięki ofierze ludzi i rzeczy; odkupieniem, jako że może dać ludziom dobrej woli godniejsze życie w przyszłości.
W tym tajemniczym związku między człowiekiem a prawem moralnym, między Bogiem a ludzkością, między tym, co tymczasowe a tym, co wieczne, ten kto cierpi z powodu wojny, składa ofiarę za wszystkich, jedna człowieka z Bogiem przywracając pokój i porządek dla swych braci. Żołnierz, będąc taką osobą, jest odkupicielem na ludzką miarę – używam słowa odkupiciel mając na myśli Chrystusa – ponieważ prawo, na mocy którego cierpi i umiera jest takie samo jak to, na mocy którego Chrystus niósł krzyż i na nim zawisł: dla ludzi i ich zbawienia.
s. 95Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Mogę powiedzieć, że w tych tragicznych dniach wreszcie zobaczyłem człowieka. Człowieka nagiego, bez hamulców, zupełnie odartego z jakiejkolwiek konwencji, całkowicie we władaniu najprymitywniejszych instynktów, które, do tej pory skryte w najdalszych zakamarkach psychiki, w przerażający sposób wypłynęły na powierzchnię z powodu okrucieństwa wydarzeń nie do udźwignięcia.
s. 28
Trzeba mieć wybitnie wysoką religijną świadomość dostojnej przewagi macierzyństwa nad każdym innym ludzkim powołaniem, aby mieć niespotykaną, prostą i piękną odwagę przesłania swojego błogosławieństwa księdzu.
s. 65
Śpiewne i zbolałe głosy dzieci na opustoszałych polskich drogach, wołające o kawałek chleba (…) Ileż to razy powracały w mojej duszy, jak echo dalekiego płaczu i nie dający spokoju wyrzut sumienia! Maluchy te, to była sama skóra i kości, wychudzone i wyciągnięte rączki, nóżki jak patyczki, trzęsące się z zimna w zbyt szerokich spodenkach… Nagle zbiegały się zewsząd, kiedy pojawiały się pociągi z włoskimi żołnierzami (…) walczyły o kawałki chleba rzucane im z okien pociągu… i na własne oczy widziałem, jak niemiecki wartownik wystrzelił serię z karabinu w sam środek tej hałaśliwej, obdartej gromadki!
s. 122

