Cholera jasna! Teraz już dokładnie wiem, gdzie byłam w czasie, gdy Staruszek Bóg rozdawał inteligencję: w… — Wiktoria Płatowa
Cholera jasna! Teraz już dokładnie wiem, gdzie byłam w czasie, gdy Staruszek Bóg rozdawał inteligencję: w kolejce obok, po francuski strój kąpielowy. Po zakupie stroju obłowiłam się zimowymi butami i kożuchem z guzikami z kości (…) Potem zjadłam kanapkę z łososiem i wróciłam do Boga – po ten nieszczęsny olej do głowy. Ale, jak się łatwo domyślić, dla mnie już nie wystarczyło. Podobnie jak i dla kilku innych osób cierpiących na zespół Gansera, bradyphrenię czy też oligofrenię w zaawansowanym stadium debilizmu.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Sława jest tak samo kusząca, jak ser w pułapce na myszy. I tak jak mysz płaci za ser, tak my musimy płacić za ten cały splendor.
Mężczyźni! Żałosne tchórze, skunksy, gryzonie! Niedorajdy życiowe, które wmówiły sobie, że to właśnie one rządzą światem! Nikczemne mrówkojady, które nawet Boga przekabaciły na swoją stronę! Dokleiły mu brodę i przebrały w spodnie, kiedy smacznie spał… (…). Po mężczyznach nie można się spodziewać niczego dobrego! W najlepszym wypadku zostawią cię w spokoju i ograniczą się do składania na twych rękach obślinionych pocałunków. A za każdym takim ślinotokiem kryje się jadowite żądło.
Tuż obok nich, w niskiej skrzynce obitej orzechowym drewnem, w małych przytulnych gniazdkach zobaczyła, pogrążone w głębokim śnie, wino. Różnych gatunków. Każde miało swoją własną czułą nazwę. Kiedyś nauczę się tych nazw. Wszystkich bez wyjątku…

