Byłem przepełniony sprzecznościami. Z jednej strony, podobało mi się, że mają wcięcie w pasie (my nie mamy… — Wieniedikt Jerofiejew
Byłem przepełniony sprzecznościami. Z jednej strony, podobało mi się, że mają wcięcie w pasie (my nie mamy żadnego wcięcia), budziło to we mnie jakby rozczulenie, czy coś w tym rodzaju. No tak, budziło to we mnie rozczulenie. Ale z drugiej strony, przecież to one zaciukały Marata scyzorykiem, a Marat był nieprzekupny i nie należało go zarzynać. To już zabijało wszelką czułość. Owszem, tak jak Karolowi Marksowi, podobały mi się ich słabe strony, czyli na przykład to, że muszą kucać przy siusianiu, i napełniało mnie to, no, czym? Czyżby znów rozczuleniem? No tak, przepełniało mnie to rozczuleniem. Ale z drugiej strony, przecież one do Iljicza strzelały z nagana! A to ponownie zabijało moją tkliwość. Chcesz sobie kucać – kucaj, ale po co do Iljicza z nagana strzelać? Byłoby śmieszne w takim wypadku mówić o rozczuleniu... Ale odbiegłem od tematu.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
A ona – podeszła do stołu i wypiła duszkiem jeszcze sto pięćdziesiąt, albowiem była doskonała, a doskonałość nie zna granic...
I znów zostałem sam. Z odrazą popatrzyłem za ową kobietą. Zwłaszcza nie podobały mi się jej białe pończochy bez szwów; szew by mnie uspokoił, a być może, ulżył też duszy i sumieniu...
Cóż może być szlachetniejszego niż, na przykład, przeprowadzenie eksperymentów na samym sobie? Ja będąc w ich wieku robiłem tak: w czwartek wieczorem wypijałem za jednym zamachem trzy i pół litra piwa z wódką – wypijałem i waliłem się spać w ubraniu, z jedną tylko myślą: obudzę się jutro, w piątek, czy też się nie obudzę?

