Warren Ellis
Cytaty
Nextwave daje wam olbrzymiego zmutowanego policjanta zagrażającego atrakcyjnej młodej kobiecie i nazywa to zabawą!
Zadziwiające… Mówisz bez przerwy, ale nie usłyszałem ani jednej rzeczy, którą bym zrozumiał. Jak to ci się do cholery udaje?
Zawsze wiedziałem, że to w końcu ja będę musiał wykonywać męską robotę. Stary, poczciwy Norman Osborn. On nas ochroni. On będzie bohaterem. On ocali świat. Norman będzie podejmował słuszne decyzje, Norman nie ma uczuć. Norman zapłodni dziewczynę, a potem publicznie skręci jej kark, Norman nie ma nic przeciwko, Norman weźmie na siebie konsekwencje. Norman zrobi wszystko co trzeba, więc nawet nie próbuj kiwnąć swoim cholernym palcem, albo nie daj Panie Boże robić tego, co do ciebie należy! Mamy kosmicznego potwora i szalonego miecznika biegających samopas po bazie. Może powinniśmy wysłać naszą olbrzymią ochronę i zespół nadludzi, żeby się tym zajęli? Ależ nie, lepiej wszyscy chodźmy na cholerne drugie śniadanie, a tymczasem Norman wszystko posprząta. Jestem jakimś porąbanym męczennikiem albo porąbanym bohaterem do wynajęcia, oto czym jestem. Norman Osborn, ostatni amerykański superbohater! Kiedyś będę rządził tym krajem, ale myślicie, że wtedy będą mnie szanować? A skąd! Już widzę jak będzie. „Panie prezydencie Osborn sir, bardzo przepraszam, że zabieram panu czas, ale nie mam dosyć siły, żeby wyrzucić własne śmieci, czy mógłby pan to zrobić za mnie?” Tak będzie! „Panie prezydencie Osborn. Naprawdę chciałbym umieć zrobić coś kompetentnie, ale niestety, moje drzewo genealogiczne wygląda jak dwa skrzyżowane żebra, wydarte z truchła martwego szopa.” Hitler nigdy nie miał tego typu problemów, ludzie po prostu robili to, co im kazał. To musiało być miłe.
Holmes: Jakie znasz języki?
Snow: Angielski.
Holmes: To kwestia punktu widzenia.
Zapytałbym, czy było to konieczne, ale przyznam, że sam miałem ochotę to zrobić, przez ostatnie dwadzieścia lat.
Oto… Homosexuality!… Którzy pojawią się gdy tylko zakończy się parada równości w San Francisco.
Nie zabiję cię. Ale jeśli nie zachowasz się jak trzeba, przekonasz się jak to jest, gdy oczy pękają jak baloniki z wodą.
Zawsze wszystko muszę robić sam. Nie można już liczyć na nikogo w dzisiejszych czasach. Wszyscy są zbyt zajęci czytaniem o umierających gwiazdach popu i portkach Iron Mana.
Czasem nienawidzę tej roboty. Wolałbym być w Amsterdamie, naprawdę wczesnym latem, gdy wszystkie doniczki w oknach są pełne kwiatów.
Nigdy nie możesz do końca pozbyć się tradycjonalistów.
Cieszę się, że nigdy go nie uprałem. Pachnie jak śmierć, blondynka i zwycięstwo. Może to powinien być mój prezydencki uniform? Czy prezydenci w ogóle mają uniformy? Chyba nie. Ale jak już będę prezydentem, będę mógł robić co zechcę! Na przykład przepiszę ten cały Akt Rejestracji superbohaterów. I tak jest niepotrzebny. „Jesteś samozwańczym superbohaterem, chłopcze?” „Jasne, kurwa, sir. Regularnie biegam na patrole w gaciach na wierzchu i walczę z przestępczością, bo nie rozumiem cholernych zasad, wedle których działa nasz świat.” „To dobrze. Dlatego teraz wyślę cię do obozu koncentracyjnego, gdzie zostaniesz poddany lobotomii, sterylizacji, łamaniu kości i pasteryzacji. Tak rozkazuje prezydent Goblin.” To ostatnie brzmiało bardziej jak Dr. Doom. Ale wciąż oddaje sens idei. Notatka do siebie: Częściej dyktować po nagu, pomysły zdają się płynąć o wiele swobodniej.
Lata osiemdziesiąte dawno się skończyły, czas być kimś innym







