Ciekawa rzecz: o ile z niemieckim okupantem współpracowały ze strony polskiej wyłącznie męty (szmalcowniczy… — Waldemar Łysiak
Ciekawa rzecz: o ile z niemieckim okupantem współpracowały ze strony polskiej wyłącznie męty (szmalcowniczy margines społeczny) – o tyle z sowieckim okupantem współpracowały medialne (reporter Ryszard Kapuściński, dziennikarz Tadeusz Sznuk, i in.), artystyczne (aktor Wojciech Dzieduszycki, choreograf Henryk Tomaszewski, i in.) oraz naukowe (exemplum astronom Aleksander Wolszczan, historyk Andrzej Garlicki, i in.) „elity”. Czyli także męty, ino wykształcone, i wypromowane na salonowy piedestał. Fuj!
s. 192Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Za mego życia zdarzyły się prawie wszystkie głośne dziś ludobójstwa (prócz tego dokonanego przez Turków na Ormianach i tego dokonanego przez Sowietów na Ukraińcach): od Shoah i Wołynia, po Kambodżę i Rwandę. Nie mam żadnych wątpliwości, iż kiedy moje życie dobiegnie kresu – nie dobiegnie kresu zjawisko ludobójstwa, natura człowiecza bowiem jest reformowalna kiepsko, a niektóre grupy, narody społeczeństwa, plemiona marzą wprost o rzezi cudzoziemców bądź innowierców, jak chociażby muzułmanie, którzy prędzej czy później zdziesiątkują/zmasakrują Europejczyków „zachodniej cywilizacji”, przeżeranej trądem samobójczego tolerancjonizmu, vulgo: mięknięciem, ustępowaniem, wszechstronnym i bezwarunkowym „dawaniem ciała”. To już nie tak dalego jak myślicie.
s. 204
Pan [Grzegorz] Braun jest generalnie za pełną wolnością, tak indywidualną (osobistą), jak i systemową (ustrojową) tudzież terytorialną (państwową), lecz szczegółowo: prorosyjską (zwłaszcza historiograficznie), co stanowi w sobie rażącą sprzeczność. Przypadki tego rodzaju, wynikające rzadziej z niedostatku wiedzy, częściej z mylenia reguł i pryncypiów, skutkiem czego jest stosowanie różnych standardów do oceny figur bądź zjawisk, mnożą się w dzisiejszym politpoprawnym świecie, gdy zaś motorem nie jest ani kiepska erudycja, ani pomyłka, tylko wredna ideologia i zła wola (grzeszna propaganda), mówimy o relatywizmie Salonu. Trudno dać lepszy przykład niż piekielnie dzisiaj modny w mediach salonowych problem pedofilii wśród kleru katolickiego (...).
s. 236
(...) lizanie tyłka władzy nie zawsze ma słodki smak, ale nawet ono nie zrzuca z parnasowego piedestału u potomności (vide Tuwim), jesli tylko talent lizusa objawia istotnie twórczą moc.
s. 262

