Tove Jansson

Cytaty

  1. Według moich obserwacji, przeciwności życiowe, poza rzeczywistymi katastrofami, powtarzają się dość monotonnie; on albo ona są niewierni albo znudzeni, praca przestaje dawać zadowolenie, tracą również kształt rozbuchane ambicje i marzenia, czas szybko robi się coraz krótszy, rodzina zachowuje się w sposób niezrozumiały i przerażający, przyjaźń mimochodem ulega zatarciu, człowiek zajmuje się gorączkowo rzeczami bez znaczenia, podczas gdy to, co nie do naprawienia toczy się nieodwracalnym trybem; szarpie cię poczucie obowiązku i winy, a wszystko razem zostaje nazwane dość mętnie lękiem, udręką, której na ogół nie zdążasz albo nie masz odwagi zdefiniować.

  2. Wydaje mi się, że ludzkie kłopoty przejawiają się dość podobnie, w każdym razie te, które w życiu codziennym stale istnieją, mimo że, powiedzmy, dach przestał przeciekać, jest co jeść i nic ciału bezpośrednio nie zagraża – jeśli rozumiecie, co mam na myśli.

  3. – Czy chcecie posłuchać pewnej strasznej historii? – zapytał Włóczykij zapalając lampę.

    – Czy bardzo straszna? – zapytał Paszczak.

    – Mniej więcej jak stąd do drzwi albo nawet jeszcze trochę więcej – odparł Włóczykij. – Jeśli to coś mówi, oczywiście.

    – Nie, przeciwnie – odparł Paszczak. – Zacznij opowiadać, to ci powiem, w którym miejscu zacznę się bać.

  4. Pewnego szarego poranka na Dolinę Muminków spadł pierwszy śnieg. Padał miękko i cicho – w parę godzin wszystko było białe.

  5. – To nie o to chodzi – odpowiedział Piżmowiec ponuro, skubiąc wąsa. – Ziemia może się rozstąpić i ogień spaść z nieba – nic to mnie nie wzruszy. Takie wydarzenia nie naruszają mego spokoju. Ale nie lubię, gdy się mnie stawia w śmiesznej sytuacji. Jest to niegodne filozofa!

  6. Muminek zatrzymał na chwilę swój obłoczek przed oknem tatusia.

    – A kuku! – zawołał. (…)

    Tatuś Muminka wypuścił wieczne pióro z ręki i podbiegł do okna.

    – Na mój ogon! Na mój ogon! – zawołał.

  7. Wtedy – zobaczyli Bukę. Zobaczyli ją wszyscy. Siedziała nieruchoma przed schodami na piaszczystej ścieżce i patrzyła na nich okrągłymi oczami bez wyrazu.

    Nie była szczególnie duża i nie wyglądała groźnie. Czuło się jednak, że jest ogromnie złośliwa i że potrafi tak siedzieć i czekać w nieskończoność. I to było straszne.

  8. – Wszystko w porządku! – powiedział wystraszony Paszczak. – Nie mam zamiaru zabierać waszego barometru!

    Ale Hatifnatowie go nie słyszeli. Zbliżali się do niego coraz bardziej w milczących szeregach, szeleszcząc i wymachując rękoma. Paszczak poczuł, że serce podchodzi mu do gardła.

  9. – Zdaje mi się, że zaczynam rozumieć – stwierdził Muminek po głębokim namyśle. – Nie jesteś już zbieraczem. Jesteś tylko posiadaczem, a to wcale nie jest równie przyjemne.

  10. W tej chwili Słownik Wyrazów Obcych zaczął się marszczyć. Ryjek z przejęcia ugryzł Paszczaka w palec.

    – Uważaj! – oburzył się Paszczak. – Ugryzłeś mnie w palec.

    – Oj, przepraszam – szepnął Ryjek. – Pomyliło mi się, myślałem, że to mój!

  11. – To bardzo słabe zwierzęta te mrówkolwy.

    Dał znak Migotkowi i obaj pełni oczekiwania wpatrywali się w jamkę.

    Piasek trochę się poruszył, ale nic nie było widać.

    – Bardzo słabe – powtórzył Muminek. – Wierz mi, że na to, żeby zagrzebać się w piasku, potrzebują paru godzin.

    – Tak, ale… – wtrącił Migotek z powątpiewaniem.

    – Możesz być tego pewien – powiedział Muminek dając mu radosne znaki uszami. – Kilku godzin!

    W tej samej chwili groźna głowa o wytrzeszczonych oczach wystrzeliła z jamki w piasku.

  12. Tatuś Muminka przeglądał się w lustrze z przodu, z tyłu i z boku, po czym z westchnieniem położył kapelusz na komodzie.

    – Masz rację – powiedział. – Nie wszystko potrzebuje ozdoby.

    – Szlachetność sama w sobie jest ozdobą – powiedziała uprzejmie Mama Muminka.