Nie jestem godzien spojrzeć na Twe przejasne oblicze, skąpane w boskim świetle, podziwiane przez wszystkie… — Tomasz à Kempis
Nie jestem godzien spojrzeć na Twe przejasne oblicze, skąpane w boskim świetle, podziwiane przez wszystkie zastępy niebieskie. Zdobna jesteś Twymi przeczystymi ustami, czerwonymi różami i złocistymi listkami. Dlatego wstyd mnie ogarnia na myśl o mej nieczystości, zasmuca mnie moja niegodność.
s. 328Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Jest wrażliwa na łzy ubogich, współczuje cierpieniu udręczonych, spieszy z pomocą do nawiedzanych pokusami, wysłuchuje próśb dusz Jej oddanych. Kto z pokorą i bez wahania do Niej się ucieka i wzywa Jej słodkiego, chwalebnego imienia, nigdy nie odchodzi z pustymi rękoma. Wiele dusz lgnie do Niej, są Jej posłuszne chóry aniołów i może ich posyłać z pociechą do opuszczonych.
s. 344
Oto Bóg staje się dzieckiem, zawiniętym w nędzne pieluszki, złożonym w ciasnym żłobie obok zwierząt! Niepojęta to pokora: Pan wszystkich panów raczył stać się jednym ze swych sług! Nie dość Ci było, Boże i Panie, mój Stworzycielu, być moim Ojcem. Chciałeś się stać moim Bratem, i przyjąć ciało, nie umniejszone w prawdzie swej ludzkiej natury, jednak bez obciążenia najmniejszym choćby zepsuciem grzechu.
Bo na sam Twój widok pierzchł cały Jej ból i ustały jęki. Gdy zacząłeś mówić do Jej serca, spoczął na Niej Duch Pocieszyciel, napełniając Jej wnętrzności większą niż apostołów radością. Niegdyś na godach weselnych na Jej słowo wodę zamieniłeś w najlepsze wino, a teraz, wracając z Otchłani po pokonaniu nieprzyjaciół, dowiodłeś większej potęgi i większego jeszcze dokonałeś cudu: przemieniłeś śmierć w życie, krzyż w chwałę, matczyne łzy w radość, a strach uczniów w nieprzemijającą radość.
s. 253

