– Splot? Prawdziwy splot? – W famej rzeczy, fir – zapewnił z dumą Igor. – Wiesz, tutaj nie można go kupić. –… — Terry Pratchett

– Splot? Prawdziwy splot?

– W famej rzeczy, fir – zapewnił z dumą Igor. – Wiesz, tutaj nie można go kupić.

– Zdaję fobie z tego fprawę, fir. Zoftał też zakazany w więkfej częfci ftarego kraju – dodał Igor, przeszukując torbę.

– Zakazany? Został zakazany? Przecież to napój ziołowy! Moja babcia go parzyła!

– Rzeczywifcie, jeft bardzo tradycyjny. Włofy rofną od niego na pierfi.

– Owszem, skarżyła się na to.

– Czy to napój alkoholowy? – zapytał nerwowo Hubert.

– Absolutnie nie – uspokoił go Moist. – Moja babcia nawet nie dotykała alkoholu. – Zastanowił się chwilę, po czym dodał: – No, może w postaci płynu po goleniu… Splot parzy się z kory drzewa. (…)

(…) jednym haustem wychylił kubek. – Lada chwila dhdldlkp; kvyv vbdf[;jvjvf;llljvmmk;wbvlm bnxgcgbnme…

No tak, splot, pomyślał. Zawiera zioła i wyłącznie naturalne składniki. Ale belladona jest ziołem, a arszenik występuje naturalnie. Nie ma w nim alkoholu, bo alkohol nie mógłby przetrwać. Kubek gorącego splotu wyciągał ludzi z łóżka i gonił do pracy, kiedy na dworze leżało sześć stóp śniegu, a studnia zamarzła. Splot dawał człowiekowi czysty umysł i szybkość myślenia. Szkoda tylko, że język nie potrafił nadążyć.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0