– To worek, sierżancie – zameldował Coates. – A w środku jest coś ciężkiego. – Coś takiego… – Stuk wciąż… — Terry Pratchett
– To worek, sierżancie – zameldował Coates. – A w środku jest coś ciężkiego.
– Coś takiego… – Stuk wciąż wpatrywał się w Vimesa. – Otwórz go, mój chłopcze. Delikatnie. Nie chcemy przecież niczego uszkodzić, prawda?
Zaszeleścił jutowy materiał.
– Eee… To połówka cegły, sierżancie – oznajmił Coates.
– Co?
– Pół cegły, sir.
– Zbieram na dom – wyjaśnił Vimes
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
To musiał być chłopiec. Natura nie byłaby aż taka okrutna, by coś takiego zrobić dziewczynce. Żaden pojedynczy rys jego twarzy nie był bardziej niż znośnie brzydki, ale kombinacja stanowiła więcej, niż tylko sumę części.
– Ach, dezerterzy… My też kilku mieliśmy. W kawalerii! Jak nazwałbyś człowieka, który zostawia swojego wierzchowca?
– Piechurem? (…)
Gdybym dostawał dolara za każdy pogrzeb gliniarza, w jakim tu uczestniczyłem – stwierdził Colon – to miałbym… dziewiętnaście dolarów i pięćdziesiąt pensów.

