Bravd splunął i schował miecz. Zwykle nie opłacało się zaczepiać magów – rzadko mieli przy sobie jakieś… — Terry Pratchett
Bravd splunął i schował miecz. Zwykle nie opłacało się zaczepiać magów – rzadko mieli przy sobie jakieś skarby warte poniesionych trudów.
– Bezczelnie gada jak na rynsztokowego maga – mruknął
– Nie zrozumieliście – odparł zmęczonym tonem jeździec. – Boję się was tak bardzo, że kręgosłup mam jak z galarety. Ale w tej chwili cierpię na przedawkowanie grozy. Kiedy mi to minie, znajdę czas, żeby się was przyzwoicie przestraszyć.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Zastanawiał się, co to właściwie za życie, kiedy trzeba płynąć bez przerwy, by pozostać w tym samym miejscu. Bardzo podobne do jego życia, uznał.
Łatwo było mówić o czystej logice i o tym, jak cały Wszechświat podlega zasadom tej logiki oraz harmonii liczb. Fakty jednak były takie, że dysk – co każdy widział – płynął w przestrzeni na grzbiecie wielkiego żółwia, a bogowie mieli w zwyczaju odwiedzać domy ateistów i wybijać im szyby.
– Któż zdoła oszukać Los? – zapytała.
– Nikt. – Wzruszył ramionami. – A mimo to wszyscy próbują

