Nie ma przymusu wyrażania się w sposób precyzyjny. Nawet i najstraszniejsze łamanie polszczyzny, jak wiadomo… — Robert Stiller
Nie ma przymusu wyrażania się w sposób precyzyjny. Nawet i najstraszniejsze łamanie polszczyzny, jak wiadomo, nie jest karalne. Lepszy język i styl to po prostu alternatywa dla tych, którym sprawia to przyjemność lub jest potrzebne. A kto chce, niechaj wydaje zamiast mowy ludzkiej baranie lub żołądkowe pobekiwania.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Mętniacy lubią np. mylić morderstwo i zabójstwo. Gdy czterdzieści lat temu tłumaczyłem jakiś kryminał, układni głupcy w wydawnictwie „Iskry”, uparli się, że każde morderstwo w przekładzie mam zmienić na zabójstwo, żeby zmniejszyć – a pfe! – zbytnią drastyczność. Tymczasem morderstwo jest zbrodnią, a zabójstwo w niektórych przypadkach nie musi być nawet wykroczeniem. Więc np. po angielsku nie do pomylenia są murder i manslaughter. Za to nie rozróżnia się ich po rosyjsku. Czy to nie daje troszkę do myślenia? Jak i fakt, że katolicy z premedytacją fałszują Piąte Przykazanie, które wcale nie brzmi w oryginale NIE ZABIJAJ, tylko NIE MORDUJ. Po czym z fałszywego tłumaczenia wyciągają fałszywe wnioski, twierdząc na przykład, że w przykazaniach Boskich zabrania się kary śmierci. Co jest absolutną nieprawdą.
W wywiadzie telewizyjnym ceniony aktor i absolwent PWST stęka następująco: „To mi sprawia… olbrzymią… no… nie wiem jak to nazwać… frajdę… satysfakcję…” Nie potrafi zatem wyrazić tak prostej i elementarnej rzeczy jak to, że coś go cieszy. W jego ciężko okaleczonym mózgu przestały funkcjonować tak elementarne wyrazy polskie (i zapewne również pojęcia) jak szczęście, przyjemność, radość, uciecha, zachwyt, rozkosz, błogość, zadowolenie…
Największym i najgroźniejszym przestępcą w dziedzinie uśmiercania polszczyzny i szerzenia półanalfabetyzmu jest telewizja publiczna.

