Olga Tokarczuk
Cytaty
Dziś już nikt nie ma odwagi wymyślić niczego nowego. Bez przerwy mówi się tylko, jak jest, i rozwija się stare pomysły.
W jakimś sensie takie osoby jak ona, te, które władają piórem, bywają niebezpieczne. Narzuca się od razu podejrzenie fałszu — że taka osoba nie jest sobą, tylko okiem, które bezustannie patrzy, a to, co widzi, zamienia w zdania; w ten sposób okrawa rzeczywistość ze wszystkiego, co w niej najważniejsze, z niewyrażalności.
Tego najbardziej nie lubię u ludzi — zimnej ironii. To bardzo tchórzliwa postawa; wszystko można obśmiać, poniżyć, w nic się nigdy nie zaangażować, z niczym nie poczuć się związanym.
[…] zrozumiałam, że smutek jest ważnym słowem w definicji świata. Leży i podstaw wszystkiego, jest piątym żywiołem, kwintesencją.
Właśnie o Zmroku dzieją się najciekawsze rzeczy, bo wtedy zacierają się proste różnice.
Kiedy robię sobie kawę, podają zwykle prognozy pogody dla narciarzy. […] Wiosną miejsce narciarzy zajmują alergicy […]. Przed weekendami pojawiają się prognozy pogody dla kierowców […]. Ten podział ludzi na trzy grupy - narciarzy, alergików i kierowców - bardzo mnie przekonuje. To dobra i prosto typologia. Narciarze to hedoniści. Niesie ich po stoku. Kierowcy zaś wolą wziąć los w swoje ręce, chociaż cierpi na tym często ich kręgosłup; wiadomo - życie jest ciężkie. Alergicy zaś - zawsze na wielkiej wojnie.
Wzruszają mnie zdjęcia satelitarne i krzywizna Ziemi. A więc to prawda, że żyjemy na powierzchni kuli, wystawieni na wzrok planet, porzuceni w wielkiej pustce, w której po Upadku światło zbiło się w małe okruchy i rozprysnęło? To prawda.
[…] najlepiej rozmawia się samemu ze sobą. Przynajmniej nie dochodzi do nieporozumień.
[…] „Obwieszczenie”; swoją drogą, co to za okropne słowo. Policja używa wielu wyjątkowo odrażających słów, takich na przykład jak „denat” czy „konkubent”.
[…] wygląda na to, że postanowił rozpocząć swoje nowe życie, jak każdy, komu skoczyły się pomysły i środki na stare.
Uważam, że każdy z nas widzi innego Człowieka w swój własny sposób, więc ma prawo nadać mu takie imię, jakie uważa za stosowne i pasujące. Tak oto jesteśmy wieloimienni.
[...] pomyślałam, że to coś, co odchodzi od ciała, zasysa za sobą kawał świata i że jakkolwiek byłoby dobre czy złe, winne czy nieskazitelne, zostawia po sobie wielkie nic.






