Odświeżyły się pospiesznym prysznicem, zażyły swoje liczne (zwłaszcza pani Róża) lekarstwa i ubrały się w… — Monika Szwaja
Odświeżyły się pospiesznym prysznicem, zażyły swoje liczne (zwłaszcza pani Róża) lekarstwa i ubrały się w domowe dresiki.
Usiadły na kanapie i włączyły telewizor. Po mniej więcej dwóch minutach patrzenia w ekran spojrzały na siebie.
– Czy myśmy oszalały? – spytała retorycznie pani Lila. – I co, teraz jako grzeczne przedszkolaczki obejrzymy dobranockę i pójdziemy spać?
– Przestań! – sapnęła pani Róża. – Co proponujesz?
– Idziemy do baru!
– W tych pajacykach?! – Pani Róża krytycznie spojrzała na swój różowy dresik. Wyglądała w nim jak przebrana za Barbie wieża Eiffla.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Z drugiej strony, z trzeciej strony. A jakież to ma dzisiaj znaczenie?
Z czterdziestej czwartej strony – dobrze będzie oddalić się jakoś definitywnie od drogiej Stephanie.
Zemsta zamula. Niszczy.
Wyspa Skarbów okazała się, jak większość tutejszych wysp, podobna do kawałka naszych Karkonoszy wrzuconych przez kogoś silnego do morza.

