– A ja się rozwodzę. – Co ty mówisz? – Rozwodzę się, dobrze słyszysz. Mówiłam ci, że Kopeć mnie ostatnio… — Monika Szwaja
– A ja się rozwodzę.
– Co ty mówisz?
– Rozwodzę się, dobrze słyszysz. Mówiłam ci, że Kopeć mnie ostatnio zdradzał z wędką na ciepłym kanale koło Dolnej Odry?
– Przestań, dziewczyno. Z patykiem cię zdradzał? To ma być powód do rozwodu?
– On mnie zdradzał z dwoma patykami. Jeden patyk trzymał w tym kanale, a drugi patyk siedział obok na składanym stołeczku i też moczył kija. Miłośniczka wędkowania, chuda płastuga, z tych, co to mówią jedno zdanie tygodniowo. Na przykład: „O, bierze”. Kopeć zawsze twierdził, że ja za dużo gadam. No to taka niemowa musiała mu pasować. Jest nią zachwycony, bierze winę na siebie, ma nadzieję, że dam mu ten rozwód. Pewnie, że mu dam, mam swój honor i w ogóle może mi nagwizdać. Wrócę do swojego nazwiska i przestanę być Kopciowa.
– A jak się nazywałaś przed Kopciem?
– Przed Kopciem i po Kopciu. Przed i po. Uśmiejesz się. Dymek. Masz pojęcie? Osobiście wolę dymek od kopcia. Dymek jest szlachetniejszy.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– W naszym wieku nie bywa się już lesbijkami, drogi chłopcze – mawiała Bianka. – W naszym wieku płeć w ogóle zanika. Jesteśmy rodzaju nijakiego.
– Mów za siebie – sarkała zazwyczaj w takich przypadkach Lena. – Jesteś starsza o dziesięć lat. Bądź sobie obojnakiem, jeśli chcesz, ja tam jestem damą. Może trochę starą, ale zawsze!
– W pokoju ciotki Bianki mogą spać?
– Oczywiście, jeśli tylko chcą, niech śpią. A co, myślisz, że przyjdzie ich straszyć?
(…) Zosia Czerwonka była naładowana kompleksami po same uszy.

