W ciągu stuleci nawet wielcy, uznani przez Kościół malarze, tworząc swoje dzieła, musieli zmierzyć się z tymi… — Michio Kaku
W ciągu stuleci nawet wielcy, uznani przez Kościół malarze, tworząc swoje dzieła, musieli zmierzyć się z tymi delikatnymi, teologicznymi problemami: czy przedstawiając Boga lub Adama i Ewę, należy malować im pępki? Skoro są one śladem po pępowinie, to ani Bogu, ani Adamowi i Ewie nie należy ich malować.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Weźmy kartkę papieru milimetrowego i na linii poziomej odłóżmy „odległość”, a na skali pionowej zaznaczmy „czas”. Jeśli leżymy w łóżku od godziny 8:00 do 12:00, nasza linia świata jest prostą linią pionową. Przebyliśmy cztery godziny w przyszłość, ale nie ruszyliśmy się z miejsca. Nawet spędzanie czasu w ulubiony sposób – niepodejmowanie żadnej czynności – tworzy linię świata. Jeśli kiedykolwiek ktoś będzie nas krytykował za lenistwo, możemy zgodnie z prawdą twierdzić, że według teorii względności Einsteina wytyczamy linię świata w czterowymiarowej czasoprzestrzeni).
Zgodnie z teorią ewolucji, jesteśmy inteligentnymi małpami, które dopiero niedawno zeszły z drzew, żyjącymi na trzeciej planecie przeciętnej gwiazdy w przeciętnym ramieniu spiralnym przeciętnej galaktyki w przeciętnej grupie galaktyk, w pobliżu supergromady galaktyk w Pannie. Jeśli teoria inflacji nie mija się z prawdą, to cały nasz widzialny Wszechświat jest jedynie nieskończenie małą bańką w o wiele większym kosmosie. Wydaje się zadziwiające, że nawet wtedy, biorąc pod uwagę niewielką rolę, jaką odgrywamy w olbrzymim Wszechświecie, nie wahamy się twierdzić, że odkryliśmy teorię wszystkiego.
Einstein zadawał sobie często pytanie, czy Bóg stwarzając Wszechświat, miał jakiś wybór. Według teoretyków superstrun, jeśli wymagamy unifikacji teorii kwantowej i ogólnej teorii względności, Bóg nie miał wyboru. Uważają oni, że sama spójność zmusiła Boga do stworzenia takiego właśnie Wszechświata.

