Liesel popatrzyła na niego, ale nie umiał się powstrzymać. Nie w tej chwili – Ta książka... – powiedziała… — Markus Zusak
Liesel popatrzyła na niego, ale nie umiał się powstrzymać. Nie w tej chwili
– Ta książka... – powiedziała, skopując chłopca ze schodów, tak że upadł – Nie chce jej. – Głos Liesel był spokojniejszy, ale słowa nadal paliły jak żelazo. Cisnęła „Świstaka” pod stopy kobiety. Usłyszała plaśnięcie okładki. – Nie chcę tej beznadziejnej książki.
To było wszystko. Skończyła. Mogła zamilknąć.
W jej gardle nie było więcej słów.
Brat, trzymając się za kolano znikł.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wyrwała stronę z książki i przedarła ją na pół.
Potem cały rozdział.
Po niedługim czasie otaczały ją strzępy podartych na małe kawałeczki stron i słów. Słowa. Po co są słowa? Świat bez słów wyglądałby inaczej. Bez słów Führer byłby niczym. Nie byłoby kulejących więźniów, nie byłoby potrzeby pocieszania się oszukańczymi słowami.
No więc na co są właściwie słowa?
Liesel powtórzyła to jeszcze raz na głos, mówiąc do ścian oświetlonej na pomarańczowo biblioteki:
– Po co są słowa?
Z nieznanych mi powodów umierający zawsze zadają pytania, na które znają odpowiedź. Może dlatego, że przed śmiercią muszą się upewnić, że jednak mieli rację.
Wypowiedziała te słowa na głos, w pokoju wypełnionym chłodnym powietrzem i książkami. Książki były dosłownie wszędzie! Przy każdej ścianie stały wypchane nimi schludne półki. Zza książek nie widać było koloru ścian. Na okładkach – czarnych, czerwonych, szarych i w ogóle we wszystkich możliwych kolorach pyszniły się litery wszelkich krojów i wymiarów. Była to najpiękniejsza rzecz, jaką Liesel Meminger widziała w swoim życiu.

