Wysoko nad nami było niebo całe obsypane gwiazdami i często leżeliśmy na plecach i patrzyliśmy w górę, i… — Mark Twain
Wysoko nad nami było niebo całe obsypane gwiazdami i często leżeliśmy na plecach i patrzyliśmy w górę, i zastanawialiśmy się obaj, czy gwiazdy zostały zrobione, czy po prostu skądś się wzięły. Jim był zdania, że zostały zrobione, ale ja przypuszczałem, że wzięły się skądś. Uważałem, że to by za długo trwało, gdyby ktoś chciał zrobić ich taką kupę. Jim powiedział, że może księżyc zniósł je niczym jaja. Hm… to mi się wydało niegłupie, bo widziałem, jak żaba znosi skrzek, więc to samo mogło się tyczyć księżyca. Przyglądaliśmy się też spadającym gwiazdom, jak śmigały w dół po niebie. Jim przypuszczał, że się zepsuły, więc je wyrzucano z gniazda.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Tu stoi jedna kobieta: pierwsza matka (…). A tu stroi druga. Ja jestem Salomon, a ten dolar to dziecko. Obie matki upominają się o dziecko. Cóż ja tedy robię? Czy pójdę pomiędzy sąsiadów i wywiem się, do której z matek dziecko sprawiedliwie należy, i tej oddam, zdrowe i całe, jakby uczynił każdy, co ma choć trochę oleju w głowie? Właśnie, że nie! Ja biorę siekierę i rozrąbuję dolar na dwie części (…). A teraz pytam się ciebie, na co komu zda się dolar przecięty? Co za to kupisz? Nic! (…) to cóż dopiero dziecko?
s. 42
Dobrze jest komu w łeb strzelić, lepiej wszakże pozbyć się wroga bez hałasu, bo nie ma sensu umizgać się do szubienicy, jeżeli można postawić na swoim bez narażania własnej głowy.
s. 37
Co do mnie, zawsze jestem przeciwny morderstwu, jeżeli można się bez niego obejść; to się i rozsądkowi sprzeciwia, i moralności.
s. 37

