Po wieczerzy wdowa wydobywała księgę i uczyła mnie o Mojżeszu i sitowiu. Aż poty na mnie biły, tak pragnąłem… — Mark Twain
Po wieczerzy wdowa wydobywała księgę i uczyła mnie o Mojżeszu i sitowiu. Aż poty na mnie biły, tak pragnąłem dowiedzieć się wszystkiego o Mojżeszu, ale gdy okazało się, że on już od dawna nie żyje, przestałem dbać o niego, bo co mnie tam obchodzą nieboszczycy.
s. 3Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Tu stoi jedna kobieta: pierwsza matka (…). A tu stroi druga. Ja jestem Salomon, a ten dolar to dziecko. Obie matki upominają się o dziecko. Cóż ja tedy robię? Czy pójdę pomiędzy sąsiadów i wywiem się, do której z matek dziecko sprawiedliwie należy, i tej oddam, zdrowe i całe, jakby uczynił każdy, co ma choć trochę oleju w głowie? Właśnie, że nie! Ja biorę siekierę i rozrąbuję dolar na dwie części (…). A teraz pytam się ciebie, na co komu zda się dolar przecięty? Co za to kupisz? Nic! (…) to cóż dopiero dziecko?
s. 42
Dobrze jest komu w łeb strzelić, lepiej wszakże pozbyć się wroga bez hałasu, bo nie ma sensu umizgać się do szubienicy, jeżeli można postawić na swoim bez narażania własnej głowy.
s. 37
Co do mnie, zawsze jestem przeciwny morderstwu, jeżeli można się bez niego obejść; to się i rozsądkowi sprzeciwia, i moralności.
s. 37

