Mario Vargas Llosa
Cytaty
Przesłuchiwani pewnie musieli opowiedzieć wszystko, ukrywając swoją odpowiedzialność najlepiej, jak umieli – to znaczy wyolbrzymiając odpowiedzialność innych.
Czas chronologiczny i czas psychologiczny. Ten pierwszy istnieje obiektywnie i nie zależy od naszego subiektywnego odczuwania, a mierzymy go według ruchu gwiazd w kosmosie i pozycji zajmowanych względem siebie przez planety, to on miele nas od naszych narodzin do odejścia i wyznacza krzywą życia każdej istoty. Ale jest też czas psychologiczny, liczony w odniesieniu do tego, co robimy albo czego nie robimy, i w sposób specyficzny łączący się z naszymi emocjami. Mija szybko, kiedy czujemy się szczęśliwi, zanurzeni w intensywnych i radosnych wydarzeniach, które oszałamiają nas, zajmują i pochłaniają. Dłuży się natomiast i jakby ciągnie – przez sekundy i minuty, minuty i godziny – gdy czegoś tęsknie wyglądamy albo kiedy cierpimy i okoliczności życia bądź sytuacja osobista (samotność, napięcie, nadciągająca katastrofa, wyczekiwanie czegoś, co powinno albo nie powinno się wydarzyć) wyostrzają w nas świadomość upływu czasu: właśnie w obliczu naszej chęci przyspieszenia jego biegu zdaje się wyhamowywać, opóźniać, wlec. Zaryzykuję twierdzenie, że jest to absolutna reguła (jedna z niewielu w świecie fikcji literackiej): czas w powieści to czas zbudowany na fundamencie czasu psychologicznego, nie chronologicznego, czas subiektywny, któremu rzemiosło pisarza (d o b r e g o pisarza) nadaje pozory obiektywności.
Zawsze nas pociągało niebezpieczeństwo. Czy nie w nim jest prawdziwe życie, które jest czegoś warte? Dla odmiany, bezpieczeństwo to znudzenie, głupota, śmierć.
Dla ludzi z krajów czystych i przejrzystych, jak mój, nie ma nic bardziej atrakcyjnego niż to, co nieprzeniknione.
Tak jak pisco muzyka pomaga zrozumieć gorzkie prawdy.
Gratis dostaje się tylko upadek, taki jak dziś. Nie musicie nic nikomu płacić, żeby żyć w niepewności i strachu i być taką lichotą, jaką jesteście. To się dostaje za frajer.
Rewolucja ma milion oczu i milion uszu. Nikt nie może działać w tajemnicy przed ludem i ujść karze. Te ścierwa próbowały to zrobić i teraz na kolanach błagają o litość tych, którym wbijali nóż w plecy. Te hieny służyły marionetkowemu rządowi, który morduje chłopów, strzela do robotników, sprzedaje kraj imperializmowi i rewizjonizmowi i pracuje dzień i noc, żeby bogaci byli jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi.
Tylko cymbał chce umierać, zanim przyjdzie jego kolej (…) W życiu jest mnóstwo wspaniałych rzeczy, chociaż trudno jest to dostrzec.
Mężczyźni, kiedy się zakochują, robią różne głupoty. My, kobiety, jesteśmy bardziej opanowane.
Dużo czytaj, ponieważ nie da się operować bogatym, swobodnym słownikiem, nie czytając dobrej literatury.
Cholerny pech prześladuje mnie od urodzenia i nic się z tym nie da zrobić.
Umiejętność czytania i pisania, noszenie garnituru i krawata, kończenie szkół i mieszkanie w mieście już nie mają znaczenia.



