Mario Vargas Llosa
Cytaty
Jak wiemy człowiek proponuje, Pan Bóg decyduje.
Czyż ludzkie cierpienie nie ma granic? W świecie pleniły się enklawy bestialstwa. Ile ich było? Setki, tysiące, miliony? Czy istniała szansa, by pokonać tę hydrę? Odcinało się jej łeb w jednym miejscu, a odrastał w innym, jeszcze bardziej krwiożerczy i przerażający.
Nienawiść nie służy niczemu.
Nie, w polityce uczucia nie liczyły się, ważne były tylko potrzeby i korzyści.
Idea Boga nie mieści się w ograniczonym umyśle ludzkim. Należało popychać ją łyżką do butów, bo zawsze wystaje.
Jego starość, jeśli w ogóle jej dożyje, będzie starością bezpańskich zwierząt.
Czy życie nie jest absurdem, dramatem, który nagle przeradza się w farsę?
Nawet rozporządzenia wydane przez władzę kolonialną – kompanie prywatne czy będące własnością króla – nie były przestrzegane. Wszędzie system zaburzali i wypaczali żołnierze oraz urzędnicy wyznaczeni do nadzoru nad jego prawidłowym funkcjonowaniem.
– Nic nie jest tylko czarne ani tylko białe (…) Nawet (…) słuszna sprawa. Tu też pojawiły się owe szarości, które zaciemniają obraz.
Po co dociekać spraw, na które nie ma wpływu a prawda o nich dopełni tylko czary jego goryczy?
– Powiedział mi, że zaczął pisać powieść. Szaleństwo Almayera, bez wątpienia, pierwszą, którą wydał. Wysłał mi egzemplarz, z dedykacją. Zachowałem go. Wtedy jeszcze nic nie opublikował. Był marynarzem. Jego angielski był ledwie zrozumiały, ze względu na silny polski akcent.
– Nadal ciężko go zrozumieć – Alice uśmiechnęła się. – Ciągle mówi po angielsku z tym okropnym akcentem. „Jakby miał w ustach kamienie” – twierdzi Bernard Shaw. Ale pisze niebiańsko, czy to się nam podoba czy nie.
Niemożliwością jest całkowite i ostateczne poznanie istoty ludzkiej, całości wymykającej się wszystkim sieciom teorii i racjonalizmu, które usiłują ją złowić.

