– Powiedział mi, że zaczął pisać powieść. Szaleństwo Almayera, bez wątpienia, pierwszą, którą wydał. Wysłał… — Mario Vargas Llosa
– Powiedział mi, że zaczął pisać powieść. Szaleństwo Almayera, bez wątpienia, pierwszą, którą wydał. Wysłał mi egzemplarz, z dedykacją. Zachowałem go. Wtedy jeszcze nic nie opublikował. Był marynarzem. Jego angielski był ledwie zrozumiały, ze względu na silny polski akcent.
– Nadal ciężko go zrozumieć – Alice uśmiechnęła się. – Ciągle mówi po angielsku z tym okropnym akcentem. „Jakby miał w ustach kamienie” – twierdzi Bernard Shaw. Ale pisze niebiańsko, czy to się nam podoba czy nie.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
To właśnie jest historia, gałąź fikcji podająca się za wiedzę.
Przez wiele lat religia była mi obojętna…(…)…ale nigdy nie przestałem wierzyć w Boga. Uważałem go za pierwszą zasadę życia. I wiele razy (…) zapytywałem się z przerażeniem: Jak może Bóg pozwalać na coś takiego? Co to za Bóg, który toleruje, by tyle tysięcy mężczyzn, kobiet, dzieci cierpiało podobne katusze? Trudno to zrozumieć, prawda?
Roger czuł się jak kołysany do snu, krążył w kółko, dreptał w miejscu manipulowany przez niewidzialne, lecz potężne siły. Wszystkie zabiegi, obietnice, informacje, rozsypywały się, rozpływały w powietrzu, fakty nigdy nie pokrywały się ze słowami. To, co czyniono, i to, co mówiono, to były dwa odrębne światy. Słowa zaprzeczały czynom, czyny zadawały kłam słowom, a wszystko odbywało się na zasadzie powszechnego oszustwa, chronicznego rozdźwięku między mową a działaniem uprawianego przez wszystkich dokoła.

