Mario Vargas Llosa
Cytaty
Kiedy wyczerpują się wyjaśnienia historyczne, socjologiczne, psychologiczne, kulturowe, pozostaje jeszcze w mroku ogromny obszar prowadzący do korzeni zła istot ludzkich, Bulldog. Jeśli chcesz go pojąć, jest tylko jedna droga: porzucić myśl racjonalną i odwołać się do religii. To grzech pierworodny. „To tłumaczenie niczego nie wyjaśnia, Tiger”. Dyskutowali długo, nie dochodząc do żadnego wniosku. Morel twierdził: „Jeśli ostateczną przyczyną zła jest grzech pierworodny, w takim razie nie ma wyjścia. Jeśli my ludzie, zostaliśmy stworzeni dla zła i nosimy je w duszy, po cóż walczyć o zaradzenie temu, czemu nie da się zaradzić?”
Czy Bóg, w momencie bilansu, podliczy wszystkie plusy i minusy?
Miejscem kobiety jest dom, a nie barykada, a jej narzędziami – wrzeciono, piec, kwiaty, igła i nitka, nie pistolet czy karabin.
Najważniejszy jest nie grób, lecz pamięć szeryfie (…) To liczy się najbardziej.
Odraza jaką czuł Roger do tego karzełka, była tak silna, że postanowił nie przesłuchiwać go osobiście i pozostawić to zadanie komisji.
Bóg, albo może diabeł, chciał mu tego dnia pokazać, że okrucieństwo ludzkie nie zna granic, że zawsze można wymyślić coś nowego, by zadać udrękę bliźniemu.
Dopiero po tysiąc dziewięćset trzecim, po tej podróży w głąb konga, o której ojcu opowiadałem, trzy miesiące i dziesięć dni, zacząłem się znowu modlić. Gdy sądziłem, że oszaleję w obliczu takiej masy cierpienia. Wtedy właśnie odkryłem, że istota ludzka nie może żyć, nie wierząc.
Męczeństwo jest czymś, na co chrześcijanin się godzi, nie celem, do którego dąży. Lecz czy w Historii postęp ludzkości nie dokonał się właśnie w ten sposób, przez gesty i ofiary?
Niepopularność nie zawsze jest dobrym argumentem przy osądzaniu słusznej sprawy.
Precyzja i zwięzłość – dzięki nim jego raport będzie przekonujący i skuteczny.
Odczuwał teraz dojmujący smutek spowodowany tym, że nie było go w powstaniu, że nie walczył w mundurze Ochotnika, z mauzerem w ręku, nie zważając na to, iż ów zbrojny czyn zakończy się masakrą. Być może Patrick Pearse, Joseph Plunkett i inni mieli rację. Nie chodziło o to, żeby wygrać, lecz by jak najdłużej stawiać opór. By dać się zabić, jak chrześcijańscy męczennicy w heroicznych czasach.
Czy tak wygląda cała historia? Ta, której uczymy się w szkole? Ta, którą piszą historycy? Czy historia jest rekonstrukcją, mniej lub bardziej idylliczną, racjonalną i spójną tego, co w rzeczywistości burej i ponurej jest chaotyczną i arbitralną mieszaniną planów, przypadków, intryg, nieprzewidzianych wydarzeń, zbiegów okoliczności, splotu różnych interesów, które spowodowały zmiany, zwroty, przyśpieszenie i zwłokę, zawsze niespodziewane i zaskakujące w porównaniu z tym, co było projektowane i przeżyte przez bohaterów zdarzeń.

