Lucy Maud Montgomery
Cytaty
Należała [Eliza] do ludzi, których obecność wywołuje przeświadczenie, iż życie jest doliną łez, a uśmiech – nie mówiąc już o wesołości – godnym nagany trwonieniem energii duchowej. Panny Andrews były pannami od jakichś pięćdziesięciu lat i prawdopodobnie miały nimi pozostać do końca swej ziemskiej pielgrzymki. Mówiono, że Katarzyna nie straciła jeszcze nadziei wyjścia za mąż, lecz Eliza, urodzona pesymistka, nigdy jej nie miała.
Ania stłumiła lekkie westchnienie. Kochała gorąco Dianę. Diana była jej najbliższą przyjaciółką, ale Ania od dawna już wiedziała, że ilekroć udaje się w świat marzeń, musi wędrować samotnie. Do krainy wyobraźni wiodła zaczarowana ścieżka, niedostępna dla jej najbliższych.
Stare to, ale dobre przysłowie: „Gdzie cienko, tam się rwie”.
Trzeba żyć tak, aby upiększać swoje imię, nawet jeśli nie brzmi pięknie. Żeby ludziom kojarzyło się z czymś cudownym i przyjemnym, nie dającym się wywieść z niego samego.
s. 156
– Ja się nie wtrącam, tylko mam własne zdanie o tej sprawie. A zdaniem moim, powinnaś pozwolić Ani wziąć udział w tej rozrywce.
– Ty byś uważał, że powinnam jej pozwolić udać się na księżyc, gdyby miała ochotę na taką wycieczkę. Ręczę za to – odpowiedziała kwaśno Maryla.
s. 149
Pan Harrison z miejsca odmówił – na nic się zdały wszelkie podstępy.
– Zdawało mi się, że pan pochwala nasze stowarzyszenie – żaliła się Ania.
– Pochwalam, pochwalam. Ale moja pochwała nie sięga kieszeni.
Jakże to musi być przyjemnie, Marylo, być naprawdę dorosłym, jeśli tak przyjemnie jest być traktowaną jak dorosła.
– Nic mi o tym nie wiadomo – rzekła Maryla z westchnieniem
s. 145
Może w prawdziwym życiu miłość nie zjawia się jak zwycięski rycerz wśród fanfar i przepychu, lecz raczej przychodzi jak stary, dobry przyjaciel, cicho i skromnie? Może udaje prozę, dopóki nagły błysk iluminacji nie przeniknie jej kart i nie wydobędzie z niej ukrytych rytmów i muzyki? Może miłość wykwita naturalnie niczym złocista róża z zielonego pąka serdecznej przyjaźni?
s. 221
Tadziu, jeśli chcesz coś, czego nie możesz dosięgnąć, poproś, żeby ci podano, a nie kładź się na stole. Czy Jaś Irving zachowywał się tak, gdy był tu na podwieczorku?
– Bo Jaś ma dłuższe ręce – tłumaczył Tadzio. – Jego rosły jedenaście lat, a moje tylko siedem
Na Wyspie Księcia Edwarda bowiem panuje zwyczaj kłaniania się każdej spotkanej osobie, czy to znajomej, czy obcej.
Każda szczęśliwa chwila mieści w sobie odrobinę smutku.
Jeśli umie się szukać, to w każdym można znaleźć coś dobrego. Zadaniem nauczyciela jest właśnie odnalezienie tego pierwiastka i rozwinięcie go. (…) Jak można zmusić dziecko do czynienia dobrze, gdy się je bije? Nasz profesor Rennie mawiał, że pozytywny wpływ, jaki wywieramy na dziecko, jest o wiele ważniejszy niż wpajana mu przez nas umiejętność czytania, pisania i liczenia.
s. 26



