W zasadzie niczego nie spisywali nutami – wszystko mieli w głowach i... na taśmach magnetofonowych, z których… — Lucjan Kydryński
W zasadzie niczego nie spisywali nutami – wszystko mieli w głowach i... na taśmach magnetofonowych, z których korzystali, gdy chcieli sobie przypomnieć utwór dawno nie wykonywany.
s. 53Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
W Wyższej Szkole znajdowało się wprawdzie kilka sal z dwoma instrumentami, lecz grać na nich muzyki rozrywkowej (...) nie było wolno. Na szczęście, cudowny profesor [Zbigniew Drzewiecki] wykazał maksymalne zrozumienie dla ich [Marka i Wacka] zainteresowań i (...) poczucie humoru. Na (...) lekcji polecił im zagrać coś z ich wspólnego repertuaru, ubawił się ich muzycznymi dowcipami i oświadczył, że taką muzykę pozwala grać.(...) poprosił panią dziekan (...) o wydanie zezwolenia Markowi i Wackowi na opracowywanie ich dwufortepianowych parafraz na instrumentach uczelni. Był to bodaj pierwszy w dziejach tej szkoły wypadek, iż studentom oficjalnie zezwolono zarabiać muzyką rozrywkową!
s. 22
Wacek zwrócił się (...) do mnie z pytaniem, czy nie poprowadziłbym konferansjerki – (...) niestety, wyjeżdżałem wówczas za granicę, (...) poprosił o to samo Irenę Dziedzic. Opowiadał mi później (...), jakie afisze zastali po przyjeździe do Bydgoszczy: ogromnymi literami wypisano na nich nazwisko „Irena Dziedzic”, a pod nim drobnym maczkiem dodając: „zaprasza na występ duetu Kisielewski-Tomaszewski”... Trudno, pani Irena miała już nazwisko, a oni jeszcze nie (...).
s. 23
Brel – gniewny Belg zbuntowany przeciw mieszczańsko-bigoteryjnej atmosferze kraju Flamandów, osiedlił się przed laty w Paryżu, i w krótkim czasie zyskał w piosence pozycję jednego z czterech wielkich: Aznavour – Brel – Bécaud – Brassens. Był wspaniałym autorem ostrych, satyrycznych piosenek, kompozytorem i wykonawcą własnych utworów, niestety – coraz wyraźniej wyniszczanym choroba płuc. (...) Był na scenie niezwykle dynamiczny, spalał się; opowiadał mi (...), że na każdym koncercie traci prawie kilogram na wadze (...).
s. 29

