Kiedy Daszeńka porządnie wzuła buty (właściwie to nie wzuła butów, tylko zakasała rękawy, ściśle mówiąc… — Karel Čapek
Kiedy Daszeńka porządnie wzuła buty (właściwie to nie wzuła butów, tylko zakasała rękawy, ściśle mówiąc, nawet i rękawów nie zakasała, tylko – jak to się mówi – popluła w dłonie; zrozumcież mnie: ona nie mogła popluć w dłonie, dlatego że pluć jeszcze w ogóle nie umiała, a dłonie, czyli łapki, miała takie maleńkie, że nawet by do nich nie trafiła) – słowem, kiedy się Daszeńka do tego zabrała tak na dobre, w ciągu pół dnia przeturlała się od maminej przedniej nogi do maminej tylnej nogi, przy czym po drodze ze trzy razy się najadła i ze dwa razy przespała.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Pies już teraz nie należy do psiego stada, lecz do gromady ludzkiej. Ludzie, wśród których żyje, to jego stado. Dlatego też pies kocha ich tak jak swoich bliskich.
Gdy przyszedł na świat, był nieokreślonym białym czymś mieszczącym się w dłoni. Tylko para czarnych uszu pozwalała stwierdzić, że to pies. Ponieważ był suką, postanowiłem nazwać ją Daszeńka.
Daszeńka, siedź spokojnie, nie ruszaj się. Opowiem ci historię o tym, dlaczego terriery kopią dziury w ziemi. Ludzie utrzymują, że szukają tam myszy. Nie szukają. Terriery nigdy nie widziały myszy. Poza tym, mały urwisie, zaraz byś ją przegonił. A jednak wciąż kopiesz… Wiesz dlaczego? Nie wiesz, prawda?

