Najpierw odezwały się komórki. Śpiewały jedna do drugiej, kiedy poruszały się, dzieliły i wzrastały. Były… — Jonathan Carroll

Najpierw odezwały się komórki. Śpiewały jedna do drugiej, kiedy poruszały się, dzieliły i wzrastały. Były pewne tego, co robią, niczym robotnicy znający dobrze swoje zadanie oraz rzemiosło i znajdujący przyjemność w samym budowaniu. Nieważne było dla nich, co aktualnie tworzą. Ci budowniczowie nie mają pojęcia, jaka jest finalna postać zamierzenia; wiedzą tylko o własnej szczególnej roli. To ktoś inny mówi im o poziomowaniu, kątach, powierzchni zabudowy i odległościach. Wcale nie jest im przykro, że wiedzą tak niewiele. Są tutaj, by wykonać, co im zlecono – i to im wystarcza. To jest ich życie. Umierają łatwo i bez sprzeciwu, bo nie są świadomi, czym jest śmierć. Ona przychodzi, a oni odchodzą. Nie mają imion ani znaków rozpoznawczych. Rodzą się następni, zajmują ich miejsce i wykonują tę samą robotę. Ich praca jest nieprawdopodobnie trudna, ale oni nie znają tego słowa, więc dla nich jest prosta. Powoli, po miesiącach, ich trud jednoczy się i rośnie, wypełniony miliardami głosów dyktujących im bezustannie, co trzeba zrobić w następnej kolejności, kto gdzie ma się przemieścić i co musi byś wykonane na czas.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0