Państwo Chabrowiczowie w dość prosty sposób rozwiązali kwestię troski o bezpieczeństwo dzieci. Obydwoje, i… — Joanna Chmielewska
Państwo Chabrowiczowie w dość prosty sposób rozwiązali kwestię troski o bezpieczeństwo dzieci. Obydwoje, i Janeczka, i Pawełek, pływali znakomicie. Zostawiono im zatem całkowitą swobodę postępowania, pod jednym warunkiem. Musieli mianowicie opanować na pamięć całą długą listę niebezpieczeństw, grożących dobrym pływakom. Od chwili kiedy zaczęli cokolwiek rozumieć, pan Roman wytrwale wbijał im do głowy informacje o podwodnych pieńkach i gałęziach na jeziorach, o wpływie temperatury na ludzki organizm, o wirach i prądach na rzekach, a także o wstecznej fali na morzu. Wiedzieli, że jest groźna i przy swojej pozornej łagodności – zdradliwa. Wiedzieli, że należy na nią bardzo uważać…
s. 136Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Chaber wybiegł zza magazynu bez namysłu, dopadł porucznika i usiadł przed nim, nawet go nie wystawiając. Spojrzał na swoją panią z takim wyrazem pyska, jakby pytał, czy uważa go za głupiego. Już dawno przecież wie, kto to jest porucznik.
s. 241
Święcie przekonana, że niepojętym sposobem przeoczyła siatkę graniczną, Janeczka trwała w odrętwieniu, zespolona ze słupkiem według własnych obliczeń jakieś trzy lata. W rzeczywistości około pięciu minut.
s. 266
Przed nią, na samym środku jej drogi, w niewielkiej odległości stał dzik.
W świetle księżyca widziała go wyraźnie. Stał nieruchomo, zwrócony ku niej długim ryjem, patrzył i czekał. Czekał… Na co czekał? Czekał, aż ona się zbliży…?
Przez całą wieczność, albo nawet przez kilka wieczności, stały naprzeciwko siebie na wąskiej alei dwie żywe istoty, chwilowo zamienione w kamień. Janeczka i dzik. Potem Janeczka odwróciła się i runęła przed siebie, nie bacząc na doły i wzniesienia, i nie zważając na kierunek. Za sobą usłyszała łomot. Tego, że ów dzik, niczym gromem rażony, zawrócił i runął w przeciwną stronę, uciekając w nie mniejszym przerażeniu, doprawdy nie mogła wiedzieć.
s. 260

